Przydałby się nowy oceniający. Jeśli jest ktoś zainteresowany, to prosiłabym o przesłanie na maila (zobaczmy@interia.eu) kilku istotnych rzeczy:
- oceny któregoś bloga z kolejki wybranej Oceniającej,
- psudaniom
- charakterystyka (oparta na opisach Oceniających)
W załączniku!
* * * * * *
Niet. >> niedziela, 18 stycznia 2009 21:43:14
Nie pozwolę temu blogowi umrzeć.
komentarze [6]Ej. >> czwartek, 11 września 2008 21:26:46
Naprawdę już tutaj nikt nie zagląda? Nikt?
Dri.
komentarze [1]Ocena sześćdziesiąta szósta >> niedziela, 25 maja 2008 21:39:24
W Białych rękawiczkach
Dzień dobry!
Zjdzcie mnie. Miałam popsuty komputer. I wprawdzie nadal mam. A teraz piszę, bo ma przebłyski i chce mu się działać. Ocena pisana na szybko i niestety nie w wordzie. Strasznie przepraszam autorkę, ale jak tylko będę mogła, poprawię to wszystko! I bardziej przyłożę się. Ah, następna ocena będzie znacznie szybciej, obiecuję. Niech tylko skończy się rok szkolny.
1. Pierwsze wrażenie - 10/10
Mhm, dawno temu wchodziłam na tego bloga, więc muszę jeszcze raz mu się dokładnie przyjżeć. Mogę uznać, że nazwa jest intrygująca i przynajmniej mnie w jakiś sposób przyjciąga. Patrząc na statystykę, można zauważyć, iż innym tez przypadło to opowiadanie do gustu. Nie lubię onetu - zawsze długo ładuje mi się nagłówek. Tutaj jednak jest wyjątek i w miarę szybko to nastąpiło. Pierwsze wrażenie? O, jak ładnie, zielono. Tak mi pasuje do pory roku - wiosna, wszędzie zielono. Po prawej stronie obrazek lasu. Podoba mi się zwałaszcza, że akcja na początku rozgrywa się w lesie. Niżej - menu i obrazek białych rękawiczek. No nic, tylko pogratulować.
2. Wygląd:
a) szablon – 10/10
Jak wspominałam wcześniej - zielono. Podoba mi się zwaszcza dlatego, iż jest to mój ulubiony kolor. Poza tym, pasuje mi do wiosny. Zielona czcionka, białe tło. nareszcie coś innego - zazwyczaj było białe tło, czarna czcionka i na odwrót. Skromny nagłówek z napisem "W białych rękawiczkach". No cóż, jak na razie mi się podoba.
b) dodatki – 3/5
Mhm, cóż, dodatki - sonda do czytelników. Lubię sondy. Zwłaszcza jeżeli mają jakieś konkretne przesłanie, a nie - żeby zapytać, czy "moje opowiadanko jest super?" Powyżej sondy źródła, z jakich autorka korzystała, informacje o bohaterach, autorce i inne. Takż ejest menu, w którym to są poszczególne linki do rozdziałów. Mhm, na onecie jest taka opcja, że można albo szeroką listę wybrać, albo takie właśnie linki. Ja bym tam przystała na jednej z tych rzeczy. Na co dwie? No, ale jak tam kto uważa.
3. Opowiadanie:
a) fabuła – 13/15
Pewna pani doktor zabłądziła w lesie. Jechała ona bowiem do pacjenta - nie swojego, ale jednak. Jak to czasami bywa, zabłądziła i ugrzęzła w błocie. A dokładniej jej samochód. I stało się tak, że usłyszała dziwne dźwięki. Skierowała sie do źródła odgłosów i okazało się, że dwóch mężczyzn męczy kobietę. Anna pokonała obu sposobem i razem z kobietą uciekła samochodem.
Nie będę dalej opisywać, bo jak ktoś będzie chciał, to sam to sobie przeczyta. Ogółem mówiąc - ciekawa historia. Podoba mi się. Akcja jak dla mnie zbyt się wlecze. Może za dużo rozpisywania się?
b) świat – 4/5
Są opisy - doscyć obrszerne. Jednych to cieszy, innych to smuci - mnie ni grzeje, ni ziębi. Nie powiem, żebym przepadała za opisaim, no, ale. Akcja dzieje się w jednym z Polskich miast i jego okolicach. Nie podane jest dokładnie gdzie. Może to i dobrze; można sobie wyobrazić, że może to gdzieś koło niego?
c) pomysł – 5/ 5
Ano, pomysł jest i mi się podoba. Może i ktoś wpadł kiedyś na podobny pomysł, ale ja o tym nie wiem - nie czytam zbyt wielu blogów. Ostatnimi czasy czytam tylko lektury szkolne i książki na zaliczenie. Może pora to nadrobić? Pomysł jest oryginalny i ciekawy, dlatego też plus.
4. Bohaterowie:
a) przedstawienie – 8/10
Nie ma nigdzie na blogu opisów bohaterów. To się zdziwiłam. Kiedyś chyba wspominałam, że lubię poznawać bohaterów wraz z kolejnymi odcinkami opowiadania, jednak od tamtej pory zmieniłam zdanie - muszę mieć opis ludzi, którzy biorą udział. Poznawanie bohaterów jest ciekawym zajęciem dla tych, którzy to lubią.
Anka - ma na imię tak, jak autorka. Lubię Anki, znam kilka i są miłymi osobami. Czytają kolejne notki odniosłam wrażenie, że jest trochę porywcza. Najpiew coś robi, a dopiero potem o tym myśli. Większość ludzi tak robi: także ja. Ewa - jest to kobieta, którą ratuje Anka. Na początku wydaje się tajemnicza. Zaufała Ance i nie zawiodła się.
Występuje także doktor Niemirski - wydaje się być człowiekiem dobrym. Traktuje młodszą koleżankę jak córkę. Był przyjacielem ojca Anki.
I to by było tyle na temat bohaterów - przynajmniej dla mnie. Reszta jakoś nie przypadła mi do gustu, więc na tym chyba skończę.
b) idealizm – 4/5
Sama autorka przyznała, że bohaterka ma jej zalety, a wady posiada ktoś inny. Mogłabym wziąć to za idealizm, ale wraz z każdą przeczytaną notką, jakoś mi to nie przeszkadzało. Czasami miło sobie poczytać o osobach, które są w jakiś sposób idealne. Na ogół nasz świat wydaje się być taki szary, a idealizm jest potępiany.
5. Język – 10/10
Szczerze? Nie zwracałam uwagi na literówki, błędy ortograficzne, stylistyczne i tak dalej. Opowiadanie mnie wciągnęło. Może i na początku mignęły mi gdzies literówki ale jakoś szczególnie nie przeszkadzały.
6.Podsumowanie
Strzelcie mnie po mordzie za to, że ocena jest tak krótka. Ale wytłumaczenie mam na początku, moi drodzy.
Po obliczeniu punktow - dwa razy! - wychodzi mi, że blog zdobywa ich całe 67. To naprawdę dobry wynik, patrząc na to, kto ze mną oceniał (koleżanka, ale nie miejscie mi tego za złe).
Ciekawa treść, która przyciąga, grafika, która może nie wszystkim się podobać, spowodowały, że zaczytałam się w tym opowiadaniu i szczerze przyznaję się, że na pewno je jeszcze raz przeczytam, jak tylko będę mogła! Myślę, że jakikolwiek dalszy komentarz jest tutaj zbędny. Albo powiem inaczej: nie wiem, co mam napisać.
Prawdziwy Talent. Zadowolona?
komentarze [3]Lenelle po raz dwudziesty >> sobota, 22 marca 2008 20:28:33
Ostatnia ocena Aivilo: 6 X 2008
Ostatnia ocena Dri: 19 I 2008
Ostatnia ocena Anniselle: 3 II 2008
Hej, hej, czy nie przydałoby się czegoś tu uczynić? Bardzo proszę o podanie daty ukazania się następnej oceny (przynajmniej przybliżonej).
Ok., Dri, wzięłaś sobie urlop, mam to pod uwagą.
Dostałam wypowiedź na temat Pumy tylko od Anniselle.
Pumo, bardzo cię przepraszam, ale z powodu długiego nie zaglądania do skrzynki majlowej straciła ona całą swoją zawartość. Jeśli wysłałaś wcześniej jakąś ocenę, proszę, zrób to jeszcze raz!
Przydałby się nowy oceniający. Jeśli jest ktoś zainteresowany, to prosiłabym o przesłanie na maila (zobaczmy@interia.eu) kilku istotnych rzeczy:
- oceny któregoś bloga z kolejki wybranej Oceniającej
- psudaniom
- charakterystyka (oparta na opisach Oceniających)
W załączniku!
Proponuję szybciutko.
Porządki:
Kolejki…
- szafirowy-miecz.blog.onet.pl został zamieniony na szafirowymiecz.blog.onet.pl oraz przeniesiony do kolejki Anniselle.
- troncienia.blog.onet.pl – zostaje usunięty z kolejki, ponieważ przeniósł swoją działalność, a nie znalazłam nigdzie żadnej wzmianki o ocenianiu nowego bloga.
- niesmiałosc.mylog.pl zrezygnowała z oceny.
- horror.mylog.pl zostaje usunięte z kolejki - nie wierzę już w odrodzenie tego bloga.
- other-sides.mylog.pl zostaje usunięte – zmiana tematyki i – chyba – autora.
Ocenieni…
- evans-snape-potter.mylog.pl – bloga nie ma
- smoczatko.mylog.pl – bloga nie ma (co mnie odrobinę zaskoczyło).
- du-riechst-so-gut.mylog.pl – bloga nie ma
- historie-z-opz.blog.onet.pl – bloga nie ma
komentarze [3]Ocena sześćdziesiąta piąta >> niedziela, 3 lutego 2008 19:36:38
Anniselle jest zła. Bardzo zła, trzeba by dodać...
Nie dość, że zaniedbuje wszystko po kolei to jeszcze robi to świadomie i z premedytacją. A fe!
No, ale teraz Anni ruszyła wreszcie swój leniwy tyłek i zamierza zabrać się do roboty.
Przepraszam wszystkich w mojej kolejce za to, że musieli tyle czekać.
Radujmy się wszyscy, bo nadszedł czas wielkich powrotów... (a przynajmniej jednego małego porywu ^^ )
Dzisiaj pomęczę
Imię, Krew i Przysięgę. Zapraszam...
Pierwsze wrażenie – 10/10 pkt.
Pierwszym niestety ono nie jest bo już wielokrotnie wchodziłam na tego bloga, czy to kiedy zaciekawił mnie jakiś komentarz autorki pod notką w opowiadaniu, które czytuję, czy po prostu odnośnik w czyimś menu. Ze wstydem muszę się jednak przyznać, że długość rozdziałów mnie przeraziła i jakoś nigdy nie mogłam zabrać się do przeczytania tej historii. Ale los bywa przekorny, nieprawdaż?
Wita mnie przyjemny szablon utrzymany w pastelowych barwach. Świetnie, nie cierpię, kiedy wygląd bloga „krzyczy” do mnie już na wstępie i razi, i tak zmęczone po nieustannym siedzeniu przed komputerem, oczy.
Całość prezentuje się nieźle. Dodatkowo coś mi mówi, że mam do czynienia z opowiadaniem fantasy. Tak więc, pełna optymizmu, zabieram się do pracy.
Wygląd
1) Szablon – 9/10 pkt.
Ładnie, delikatnie, pastelowo. Bardzo podoba mi się tytuł opowiadania wypisany u góry szablonu ozdobnymi literami. Rysunki także przypadły mi do gustu. Nadają one szablonowi wyjątkowy klimat. Świetnym pomysłem są losowo zmieniające się obrazki. Przeżyłam prawdziwy szok, kiedy nagle śliczna blondynka stała się fioletowowłosym młodzieńcem. Ciekawy pomysł. Jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam.
Od zawsze pałam jawną niechęcią do ramek, ale tutaj pasują one idealnie. Gdyby szablon ciągnął się w dół, cały jego urok poszedłby w las...
Podoba mi się też efekt linków. Znakomicie pasuje on do delikatności szablonu.
Niepokoi mnie tylko kwesta czcionki. W mojej Mozilli jest to stara, dobra Verdana, niestety w Operze widzę znienawidzonego przez siebie Timesa.
Niedopatrzenie czy celowy zabieg?
Widać też, że trudno było Ci dobrać kolor suwaków do ciągle zmieniających się obrazków. Nie wygląda to jednak źle, dopóki na szablonie nie pojawi się rysunek Norwida. Wtedy fiolet jego włosów okropnie gryzie się z żółcią do lewej stronie suwaka.
Całość prezentuje się bardzo dobrze. Szablon jest wyjątkowy i oryginalny. Ponadto został zrobiony przez Autorkę bloga. Czego chcieć więcej?
2) Dodatki – 5/5 pkt.
Ciekawym pomysłem jest komiks oparty na prologu. Przyjemnie było przejrzeć go już po przeczytaniu całego opowiadania i przypomnieć sobie najważniejsze treści z jego początku.
Dobrą ideą było także opisanie świata i praw nim rządzących. Dzięki temu czytelnikowi dużo łatwiej jest wczuć się w to, co czyta.
Nie ma muzyki, ale w tym przypadku jest ona całkowicie zbędna. Tylko psułaby ogólne wrażenie.
Nic nie miga ani nie atakuje mnie krzykliwością barw. Cieszy mnie to niezmiernie...
Opowiadanie
1) Fabuła – 13/15 pkt.
Spodobała mi się nazwa miasta, do którego wybrali się Dagobert i Szybki Wilk. Wiem, że to tylko nazwa i co oznacza ale zawsze, kiedy ją widziałam, kojarzyła mi się z moją ulubioną bohaterką z Sagi o Ludziach Lodu.
A czy imię Arvid także ma coś wspólnego z jednym z członków rodu Ludzi Lodu czy to tylko taki przypadek?
No, ale do rzeczy...
Znaczenia Prologu nie rozumiem. Może z czasem się to wyjaśni, ale ja całkowicie nie mam pomysłu, jaki to związek łączy go z głównym wątkiem...
Dagobert wraz ze swoimi dwoma opiekunami – Szybkim Wilkiem i Białym Gawronem, dołącza do orszaku Ziemlorda – Lorda Darn by towarzyszyć mu w podróży do innego świata. Lord zmierza na ślub swojego syna, poprosił więc myśliwego o ochranianie go. Dzięki temu, że Biały Gawron również wybiera się w podróż, młody uczeń maga może zwiedzić kawał krainy, który dotąd był dla niego jedną, wielką niewiadomą.
Podczas tej wędrówki Dago poznaje świat i obyczaje innych ludzi, zdobywa też przyjaźń kapitana Arvida, który niestety w niedługim czasie orszak musi opuścić...
Dagobert spotyka też Vai, przeuroczą Vento – magiczną miniaturkę człowieka.
W którymś momencie na obozujący orszak napadają bandyci. Kiedy szala zwycięstwa przechyla się już na stronę agresorów, na pomoc Lordowi i jego ludziom przybywa inny Ziemlord wraz ze swoimi ludźmi. Od tego momentu oba orszaki trzymają się razem. Szary Kot – Lord Ahrn wydaje się jednak podejrzany. Szybki Wilk i Biały Gawron postanawiają sprawdzić, o co w tym wszystkim chodzi...
To, że to opowiadanie ma jakiś plan, jest widoczne już na początku. Akcja rozwija się swoim własnym tempem, nie jest na siłę przyspieszana ani sztucznie zapełniana nienaturalnymi dialogami.
Opisów jest dużo, rozmów między bohaterami nie brakuje. Autorka nie poskąpiła też wstawek humorystycznych, a postaci nie są tutaj sztywniakami rodem z ważnego posiedzenia prezesów światowych firm.
Uwielbiam mnogość wątków, które w kulminacyjnym momencie zgrabnie się ze sobą łączą. Tajemnice, wiele niewyjaśnionych tajemnic i zagadek także nadają temu opowiadaniu dodatkowe walory.
Jest nieźle. Czekam tylko na rozwinięcie akcji i rozwiązanie tych wszystkich znaków zapytania postawionych przed czytelnikiem.
2) Świat – 5/5 pkt.
Twoja własna wymyślona rzeczywistość. Wszystko od początku do końca stworzone przez Ciebie. Świat przedstawiony jest ogromny, tajemnicze, nieznane przeciętnemu śmiertelnikowi, rasy świetnie zarysowane, a fabuła szybko się rozwijająca i porywająca jak nic.
Pokochałam też Twoje opisy. Może i są długie, ale za to przyciągają swoją barwnością. Tego właśnie brakuje mi w przeciętnych internetowych opowiadaniach. Tego, bym, dzięki autorowi, mogła widzieć świat przedstawiony własnymi oczami i potrafiła wyobrazić sobie cały otaczający bohaterów świat, każdy jego szczegół i bohatera.
Świetnie!
3) Pomysł – 4/5 pkt.
Ani utarty, ani szczególnie niezwykły. Ot, normalna historia maga i jego ucznia osadzona w specyficznych realiach.
Pomysł na świat jest oryginalny, ale akcja jednak ciągle zieje normalnością. Na razie nie wydarzyło się nic, co by mnie szczególnie zaskoczyło, ale jestem całkowicie pewna, że w dalszej części opowiadania akcja rozwinie się na tyle, by nawet tak wymagający czytelnik jak ja, spadł z krzesła z wrażenia.
Bohaterowie
1) Przedstawienie – 10/10 pkt.
Na razie głównych bohaterów jest trzech:
Dagobert – niezdarny, niezbyt utalentowany uczeń maga, całkowicie pozbawiony asertywności. Bez przerwy boi się, by kogoś nie urazić nieprzemyślanym zachowaniem. Uczuciowy jak jasna cholera, co momentami może denerwować.
Szybki Wilk – Dziecię Nieśmiertelnych, wyborowy myśliwy, któremu podczas deszczu wypadają włosy. Gra twardego, ale nie jest tak całkowicie pozbawiony uczuć. Kocha Dagoberta i dba o niego najlepiej, jak tylko potrafi.
Biały Gawron – mag, opiekun Dagoberta. Łagodny i dobry, jest przeciwieństwem Wilka. Boi się o swojego ucznia. Wie, że w niedalekiej przyszłości zostanie on zabity i nic nie może na to poradzić.
Na początku miałam wątpliwości co do charakteru Dago, jednak w miarę biegu akcji, chłopiec ten wydawał mi się coraz bardziej wiarygodny. Całkowitego przekonania co do tego nabrałam, kiedy Dagobert zaczął się buntować i nie słuchać Szybkiego Wilka.
Postaci są dobrze zarysowane, wiemy o nich coraz więcej wraz z rozwijającą się fabułą. Taki zabieg mi osobiście bardzo odpowiada.
Zastanawia mnie tylko obecność Lady Sebasty i Norwida na szablonie, podczas gdy głównym bohaterem jest tu Dagobert. Nie trzeba być jednak bystrzakiem, by domyślić się, że będą oni mieli wielkie znaczenie w późniejszej części opowiadania.
Tak nawiasem mówiąc, to bardzo polubiłam Sebastę. Wydaje mi się ona mieć dwa oblicza. Niestety, czytelnik poznał dopiero jedno z nich. Ale ja mam nadzieję, że wkrótce dowiemy się o niej czegoś więcej...
2) Idealizm – 4/5 pkt.
Wilk jest trochę za dobry we wszystkim. Świetny myśliwy, wyborowy wojownik. Czy jest coś, co robi on źle?
Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń.
Język – 6/10 pkt.
Styl masz ładny, przyjemnie się go czyta. Ale jeśli chodzi o błędy... Cóż, tutaj zaczynają się schody. Błędów jest naprawdę dużo. Głównie są to powtórzenia. Zdarzają się też jednak literówki i gubienie ogonków.
Starałam się wyłapać wszystko.
Broń, jakiej z całą pewnością nie udźwignąłby żaden człowiek, miała klingę wykonaną z niezwykle rzadkiego, białego metalu, ozdobioną mnóstwem misternych run, pokrywających gęsto całą długość ponad
dwu metrowego ostrza. – słowo „dwumetrowego” pisze się razem.
Rien skończył przyglądać się obcym, więc
szybko zbiegł ze szczytu wieży na dół i równie
szybko ruszył w powrotną drogę, mijając znów te same korytarze. – powtórzenie słowa „szybko”. Proponuję wyrażenie „i równie
szybko” zastąpić „i z taką samą prędkością”.
Biały Tygrys obrzucił ucznia tylko
chwilowym spojrzeniem, po czym skupił się na zaklęciu. – „chwilowe” spojrzenie brzmi brzydko. Poprawną formą jest „krótkie” czy chociażby „szybkie”.
Wojownik zamiast paść rażony potężną błyskawicą, jedynie zasłonił się mieczem, ani na chwilę nie
zatrzymując się. – ani na chwilę
się nie zatrzymując.
Po czym cała sekwencja dobiegła nagle końca i już bez udziału Riena czar wystrzelił niczym strzała i
uderzył w mordercę jego mistrza.
Uderzając, zaklęcie wybuchło jasnym światłem, a ofiara krzyknęła i zachwiała się na nogach, kuląc z bólu. – powtórzenie. Poza tym po „i” oraz przed „czar” powinny znajdować się przecinki, ponieważ „już bez udziału Riena” jest tutaj zdaniem wtrąconym.
Nadchodziła jesień, a wraz z nią zaczynały się polowania na leśną zwierzynę. I Szybki Wilk miał nadzieję, że będzie to jego szczęśliwy dzień. – ta kropka po słowie „zwierzynę” i zaczynanie zdania od „i” nie jest zbyt dobrym pomysłem.
Zamarł na chwilę
bez ruchu – masło maślane. Jeśli już zamarł, to na pewno się nie ruszał. „Zamarł na chwilę.”
Cokolwiek kryło się po drugiej stronie polanki, właśnie wybiegło z kryjówki,
wzbudzają przy tym okropny hałas – wzbudzając.
Myśliwy był bardzo wysokim,
wyglądający na około dwudziestu pięciu lat, umięśnionym mężczyzną o czarnych, krótko ściętych i rozczochranych włosach. – wyglądającym.
Dagobert miał nudne życie, choć niektórym mogłoby się wydawać, że życiorys ucznia maga powinien obfitować w niesamowite zdarzenia i przeróżne, magiczne
przygody, lecz największą
przygodą jaka dotąd go spotkała, było zgubieniem się w lesie. – powtórzenie.
Zaś jedynym co
w tedy zdążył przeżyć, to porządnie zgłodnieć i zmarznąć odrobinę, nim Szybki Wilk odnalazł go kilka godzin drogi od domu – „wtedy” pisze się razem.
Świetnie. – fuknął pod nosem i wyrzucił w
krzaki osmolony ochłap. Czarna, dwunoga jaszczurka rozmiarów sporego kota wyskoczyła nagle z
krzaków, porwała bezpański kawałek, po czym znikła równie szybko, jak się pojawiła, zanim myśliwy zdążył naciągnąć łuk i wycelować. – kolejne powtórzenie.
Za oknem nikły ostatnie promienie
słońca i malowniczy zachód
słońca zamieniał się szybko w wieczorny półmrok. – powtarza się słowo „słońce”.
- To Lord
Darm! – literówka, w późniejszych opisach piszesz nazwisko lorda jako „Darn”.
-
Znam dobrze wasze umiejętności. – rzekł – Białego Gawrona
znałem nim jeszcze został magiem, a i o tobie, Szybki Wilku, wiem swoje. – i znów powtórzenie.
(...)a i chłopak podobno
nie szczególnie zaradny. – nieszczególnie pisze się razem. Chyba, że napisałabyś na przykład „nie jest szczególnie zaradny”. Jeśli jednak zostanie to w takiej formie, jak jest, powinnaś napisać to razem.
- Port Węży? Ale przecież to w
innym landzie! – zdumiał się chłopak, dla którego
podróż na włości
innego ziemlorda była równie daleka i fascynująca, co
podróż do innego świata. – podwójne powtórzenie. A "Ziemlorda" nie powinno być z dużej litery?
I żebyś mi
mówił „Szybki Wilku” jeśli już nie potrafisz poprawnie
wymówić „Shu-Shorg”. – myślę, że słowo „wymówić” powinnaś zastąpić „wypowiedzieć”. Wtedy zdanie brzmiałoby dużo lepiej.
Dlatego uczeń maga w odpowiedzi tylko
energicznie potrząsnął głową.
- No! – skwitował Szybki Wilk,
energicznie klaszcząc w dłonie – to jedziesz z nami. – i znów powtórzenie.
Gawronie..? – a nie przypadkiem trzy kropki a po nich dopiero znak zapytania?
(...)bez ustanku mącąc w umysłach mężczyzn i wzbudzając w
kobietach słuszną podejrzliwość.
Po chwili tuż obok
kobiety pojawiła się jeszcze jedna postać. – powtórzenie.
Wiele osób
z pewnością uznałoby go za przystojnego, czego
z pewnością nie można było powiedzieć dziesięć lat temu. – powtórzenie.
Cel po części bardzo szlachetny, opłaty, jakie ziemlordowie kazali płacić kupcom za przejazd przez swe ziemie, już po przekroczeniu kilku granic kumulowały się w dość pokaźną sumę, w efekcie czego handel z odległymi prowincjami stawał się zupełnie
nie opłacalny. – „nieopłacalny” powinnaś napisać razem.
Pomysł ten, choć wciąż nieoficjalny, oczywiście bardzo spodobał się kupieckim gildiom, już teraz śliniącym się na myśl o przyszłych
zyskach i co mniej bogatszym
ziemlordom, liczącym na materialne
zyski, jakie otrzymają od kupców za swoje poparcie. – i znów powtórzenie. Poza tym „Ziemlordom” z wielkiej litery.
Nie mam wyjścia, musze pojechać… - zgubiłaś ogonek przy słowie „muszę”.
Przed bramą stał jeden, niewielki powóz z zaledwie kilkoma paczkami na dachu, teraz przykrytymi szarą plandeką, oraz cztery konie i terby. Wszystkie konie lorda Darn miały brązową maść, a dwa z nich, o krótszych nogach i szyi, lecz szerszym karku i mocniejszym grzbiecie, zaprzęgnięto do powozu. – powtarza się słowo „konie”.
Szerokie, wybrukowane ulice lśnił mokre od wody, która spływała po rynsztokach wartkimi strumieniami, zabierając ze sobą zebrany przez ostatnie dni brud. – tutaj powinno być „lśniły”.
Kto mógł, nie wychodził z domu w taką pogodę, a jeśli już musiał, przebiegał pośpiesznie osłonięty płaszczem między jedna ulicą a drugą, drobny i skulony niczym cień. – zgubiłaś ogonek przy słowie „jedną”.
Dago zasłonił się rękami, by nie uderzyć twarzą w przeciwległą ścianę i ledwo zdążył złapać równowagę, jak jego opiekun chwycił go za rękę i pociągnął, zmuszając do szaleńczego biegu wzdłuż korytarza. – to „jak” zupełnie mi się tutaj nie podoba. Brzmi brzydko i psuje całe zdanie. Proponowałabym napisać to tak „Dago zasłonił się rękami, by nie uderzyć twarzą w przeciwległą ścianę i ledwo zdążył złapać równowagę, gdy jego opiekun chwycił go za rękę i pociągnął, zmuszając do szaleńczego biegu wzdłuż korytarza.”
Gabinet ów, jaki cały dom ulokowany na obrzeżach stolicy należał do Krwawego Maga. – hm, chyba zapomniałaś wcisnąć spacji pomiędzy „jak” oraz „i”.
-… nic więcej tu nie znajdziemy – dokończył, nie zwracając uwagę na złość Krwawego Maga – „uwagi”, a nie „uwagę”.
Rzeczy jego mistrza leżały porozrzucane po podłodze, rozpakowany plecak leżał na stole obok kilku pustych misek, zaś resztę blatu zajmowały zwoje. – powtórzenie.
Zupełnie jakby się nie odbyła i tylko lekka pozostałość po magii wskazywał na niedawne użycie jakiegoś zaklęcia. – tutaj powinno być „wskazywała”.
Kilku ludzi pokręciło się jeszcze przez chwilę, poczym orszak ruszył z miejsca wolnym, prawie spacerowym tempem. – „po czym” pisze się osobno.
Drewniany wóz kołysał się równomiernie, w takt końskich kopyt i podskakiwał lekko na nierównej drodze, zaś z tyłu i przodu dochodził wciąż nie cichnący gwar rozmów. – w tym zdaniu czegoś brakuje. Proponowałabym dodać jedno malutkie słowo „stukotu” i powinno brzmieć lepiej. „Drewniany wóz kołysał się równomiernie, w takt stukotu końskich kopyt i podskakiwał lekko na nierównej drodze, zaś z tyłu i przodu dochodził wciąż nie cichnący gwar rozmów.”
Kilku pachołków podeszło do wozu i uniosło lekko jeden koniec, dzięki czemu jeden z mężczyzn mógł zdjąć z osi pęknięty element. – powtórzenie słowa „jeden”.
Z drugiego wozu wyjęto narzędzia i już po chwili w lesie rozległy się równomierne uderzenia młotka. Jeden z żołnierzy podszedł do wozu, krótkim spojrzeniem ocenił sytuację, poczym wrócił na przód orszaku i poprzez okno karocy przekazał jakieś słowa Ziemlordowi. – powtórzenie. Poza tym kolejny raz napisałaś słowo „po czym” razem.
Łyka? – spytał, wymachując całej trójce naczyniem przed nosem, poczym niedbale wzruszył ramionami, gdy nikt nie skorzystał z jego propozycji. – po czym osobno. Taki błąd pojawił się jeszcze kilka razy, ale doszłam do wniosku, że nie będę już wszystkich przypadków wypisywać.
Tłumią śmiech kapitan Arvid spojrzał rozbawiony, najpierw na pijanego ucznia, potem na swoich, nie mniej pijanych, podwładnych. – zjadłaś „c” przy słowie „tłumiąc”.
Oj mały! – kapitan poklepał swojego rozmówcę po ramieniu – to ja wole nie wiedzieć, jak ty będziesz wyglądał jutro! – zgubiłaś ogonek przy słowie „wolę”.
Z tego miejsca do najbliższego miasta było dobrych kilka godzin konnej jazdy, lecz jego ojciec zdawał się lubić to miejsce bardziej, niż wielką twierdzę w stolicy landu. – powtórzenie.
Ostrożnie próbując kilku z nich, w niedługim czasie zidentyfikował większość dań, mimo ich wspaniałego wyglądu i ozdobnych półmisków, jako niejadalne – tu powinno być „po niedługim czasie”.
Młody i drobny samiec, z brązowymi resztkami dziecięcego upierzenia wśród długich i kolorowych piór, stał na długich, ptasich nogach, przyozdobionych na ostrodze kilkoma drobnymi łańcuszkami. – powtórzenie słowa „długich”.
Bez większego ryzyka można by ja przemienić we Wrota, lecz z drugiej strony, Wrota tak blisko Świętych Lęgów? – zjadłaś ogonek przy słowie „ją”.
- Co ty powiedziałeś, szczeniaku? – warknął, zaś w jego głosie czaiła się niewypowiedziana groźba.
- Powiedziałem "Nie" – powtórzył Dago lekko drżącym głosem. – powtórzenie.
- Dobrze więc – Arvid ze spokojem podał miecz jednemu z podwładnych, sam zaś wziął podany mu sztylet. – Do pierwszej krwi. – powtórzenie. Słowo „podany” proponuję zastąpić przez „podsunięty”.
Płynnym ruchem ustawił się z boku tak, iż ostrzem zablokował wyprowadzony na niego cios. Szybko zbił cios z drugiej ręki. – powtarza się słowo „cios”.
To był koniec walki. Kapitan leżał pół przytomnyplecami na trawie, obficie krwawiąc z nosa. – półprzytomny piszemy razem.
- Ale ja jestem mężczyzną! – oburzył się Dago – No, jeszcze nie do końca, bo jeszcze nie ma piętnastu lat - mam
Vai nagle znikła z przed oczu Dagoberta, tylko po to, by w mgnieniu oka znaleźć się na głową jednego ze śpiących mężczyzn. – literówka. Powinno być „nad”.
Dzień był ciepły i pogodny, na niebie było niewiele chmur i jasne słońce ogrzewało swymi białymi promieniami porośnięte trawą wzgórza, z pomiędzy których co pewien czasy wyrastały pojedyncze, białe głazy, pokryte darnią i krzewami. – powtórzenie.
Część z żołnierzy, wyrwana nagle ze snu nie zdążyła założyć pancerza, lecz wszyscy z wyczekiwaniem spoglądali w ciemność nocy. Wszyscy też mieli wyciągniętą broń. – powtarza się słowo „wszyscy”.
Powietrze znów zadrżało od magii, leczy tym razem to nie usta Gawrona wypowiadały słowa zaklęcia. – literówka. Tutaj powinno być „lecz”.
Od tego momentu odgłosy walki zaczęły rzednąć i cichnąć, by już po kilku chwilach oddalić się wraz z tętnem kopyt, przy akompaniamencie radosnych okrzyków zwycięstwa.
Było >w śród nich czterech Eknaska, z czego tylko dwóch nosiło przy sobie broń inną niż sztylet, zaś miecz jednego z nich do złudzenia przypominał broń Szybkiego Wilka. – słowo „wśród” pisze się razem.
Władca Ahren musiał być bardzo pewny swojej magii, skoro zrezygnował ze wsparcia swych żołnierzy, biorąc ze sobą w podróż tylko najniezbędniejsze rzeczy i osoby. – powtórzenie.
Miejsce może i nie było idealne na nocleg, ale nikt nie miał ochoty nocować w miejscu niedawnej potyczki. – powtórzenie.
Wszyscy byli zbyt podnieceni ostatnimi wydarzeniami, by chociaż myśleć o zmrużeniu oczu. – niby poprawnie i w ogóle, ale jakoś bardziej pasuje tu forma „zmrużenie oka”, nie oczu.
Tego wieczoru wykorzystał większą część swojej magii i chciał jak najszybciej nadrobić tę stratę. Dagobert zmartwił się nieco, gdyż wiedział, że o ile medytacja pomaga w szybszym tempie odzyskać straconą magię, to nie zastąpi ona uczciwego snu. – powtórzenie.
Jakby ci to wytłumaczyć… - syn Kota na chwile spojrzał w rozgwieżdżone niebo – zgubiłaś ogonek przy słowie „chwilę”.
Teraz jednak, w ciemności nocy, światło księżyca odkrywało przed Szybkim Wilkiem cała prawdę. – zgubiłaś ogonek przy słowie „całą”.
Więcej wyłapać mi się nie udało. Myślę, że powinnaś uważniej przeglądać tekst by zapobiec występowaniu tak licznych powtórzeń.
Wiem, że masz betę ale może powinnaś poprosić ją o dokładniejsze badanie tego, co napiszesz... Mogłabyś też dawać swoje opowiadanie do przeczytania jeszcze jednej osobie bo dwie bety zawsze wyłapią więcej niż jedna.
Nie wiem jak, ale musisz sobie z tym w jakiś sposób poradzić bo błędy naprawdę znacznie obniżają atrakcyjność tekstu.
Podsumowanie
Zdobyłaś 66 punktów, co klasyfikuje Cię do kategorii o nazwie Prawdziwy Talent. Gdyby nie te błędy, jestem pewna, że trafiłabyś wyżej.
Za samą treść uzyskałabyś ode mnie piątkę z plusem.
Twoje opowiadanie wciąga. Ja już się od niego uzależniłam i będę je czytać w wolnych chwilach.
Ciekawi mnie Twój wiek. Ale nie jest to rzecz na tyle istotna, by na jej podstawie oceniać uzdolnienia autora.
Chcę Ci powiedzieć, że masz prawdziwy talent, który powinnaś rozwijać i pielęgnować a być może kiedyś spod Twojego pióra wyjdzie prawdziwe arcydzieło.
Zazdroszczę.
Życzę powodzenia i veny w dalszym pisaniu.
Dziękuję za uwagę...
Anniselle
komentarze [4]
Ocena sześćdziesiąta czwarta >> sobota, 19 stycznia 2008 14:10:02

Trochę się zbiesiłam… Ale, hej „krejzole”!
Severus
1. Pierwsze wrażenie — 7/10
Że też sobie pozwolę zacytować, co przyszło mi pierwsze na myśl, gdy ujrzałam bloga: „Onet.” Nie mam niezbyt przyjemnego zdania o Onecie, albowiem roi się na nim od reklam, a szablony trzeba sobie samemu tworzyć. Dla mnie praca to żmudna i bezsensowna.
Ale, gdy zaglądałam tu jeszcze jakiś czas temu, szablon był w ogóle inny; i plus za to, bo wydawało mi się, że na tamtym strasznie oczy bolą.
No i znów jeszcze inny.
2. Wygląd
a) Szablon — 7/10
Spoziera na mnie dziewczę, które normalnie uważałam za Hermionę. Myślę, że tu odgrywa rolę Yen. Na jej kolankach leży nikt inny jak Severus z rozczochranym włosem i kwieciem w ręku. No i białe tło, które wdziera się we wszystkie zakamarki bloga.
Ja nie wiem, kto wymyślił, żeby czarna czcionka miała być na białym tle i na odwrót. Istnieją także inne kolory, których można użyć. Oczywiście tutaj — na Merlina — nie mam żadnych objawów choroby zwanej przeze mnie nie będę lepiej mówić jak. Czarna czcionka i białe tło pasują mi do tłustowłosego Snape’a.
Siedem, bo myślę, że to ten uraz do Onetu chowany odkąd zablokowali mego bloga — o Hermionie! Oczywiście mogą wystąpić pewne argumenty przekonujące, że nic złego nie ma w blogu na Onecie. Ja wiem swoje, o!
b) Dodatki — 4/5
Rojące się od różnych dodatków menu jest… nieco przerażające, aczkolwiek z drugiej strony o to właśnie nam chodzi. Oczywiście nie tak dokładnie, jak mają to w mniemaniu dziewczęta, które zakładają blogi, żeby pochwalić się ilością zebranych dodatków.
Sondy, instrukcje, lista mailingowa, motywy muzyczne, linki do twór potterowskich, recenzenci — dodatki, które mogą być potrzebne, aczkolwiek nie zawsze. (Uwielbiam używać „aczkolwiek”).
3. Opowiadanie
a) fabuła — 15/15
„Zmieniłem strony i co?” — zmieniłem strony, ja zmieniłem strony i teraz zamiast czarnych mam białe pagony… No, czy tak jakoś to szło, już nie pamiętam.
Przeraziła mnie nieco długość tego opowiadania, ale grubsze książki się czytało.
Severus Snape, naczelny Nietoperz Hogwartu postanowił dać sobie spokój ze wszystkim, co dotychczas robił. Jednak Dumbledore nie może go w żaden sposób od tego absurdalnego pomysłu powstrzymać. Zwołuje więc zebranie, na którym razem z Zakonem obradują nad tym, jak zatrzymać Severusa. Albus wpada na znakomity pomysł; aby połączyć go węzłem małżeńskim z Yenellą Honeydell — tak zwaną miss Hogwartu za czasów Huncwotów. Kobieta na początku nie była na to tak zdecydowana, jak później; w końcu dochodzi do ślubu, o którym sam pan młody niewiele wie. Oczywiście niektórzy nadal nie wierzą w sukces tego planu; Alastor Moody uważa, iż to takie chucherko, które niewiele potrafi, jednakże kiedy dowiaduje się o Yen nieco więcej, zmienia zdanie.
Ogółem całe opowiadanie jest dość przyjemne. I Severus jest dokładnie taki, jakiego go sobie wyobrażałam. Kanon został złamany, ale cóż, wolę to. Podoba mi się postać Yen, dlatego też nie mogę powstrzymać się przed wstawieniem dużej ilości punktów. Blahaha!
b) świat — 4/5
Podoba mi się, naprawdę. Opisy są budowane poprawnie. I choć, przynajmniej dla mnie, czasami się za długie, to są dobre.
Voldemort nadal sieje grozę w świecie czarodziejów, a Dumbledore nie chce dopuścić, żeby ludzie się bali i stawili czoło Panu V. Harry Potter nadal zmaga się z okresem dojrzewania, a Severus przeżywa jakąś depresje. Ogółem jest tak, jak powinno być. Cieszmy się.
c) pomysł — 5/5
No, pomysł jest i mi się podoba. Oczywiście inni ludzie także wpadli na podobny pomysł, jednak nie każdym to wyszło. Tak sobie myślę — w tej chwili czytając co nieco o bohaterach — że jest to opowiadanie tak dopracowane, że chyba jeszcze takiego nie spotkałam.
4. Bohaterowie
a) Przedstawienie — 10/10
Yenella Honeydell — urodzona w maju — już ją lubię. Jest osobą niezwykle utalentowaną o czym świadczą wydane książki, które zdobyły pochlebne opinie. Na dodatek Yen jest znana w świecie magicznym, jak i mugoli. „(…)zaliczyła przynajmniej trzy różne kursy aktorskie, kurs tańca klasycznego i nowoczesnego, stepowania oraz modelingu. Oprócz tego w swym napiętym planie dnia znajdowała czas na zbieranie ziół w Zakazanym Lesie, malowanie, pisanie wierszy oraz krótkich opowiadań, a przede wszystkim na wycieczki krajo- i obyczajoznawcze po większości męskich dormitoriów, a wszystkiego tego zdołała dokonać chyba tylko dlatego, że nigdy nie przyszło jej do głowy, że to fizycznie niemożliwe.”
Severus Snape — „Inteligentny i zdolny z natury oraz sprytny i szczwany z treningu zawsze potrafił odpowiednio się ustawić, stosując z powodzeniem sztukę manipulacji, nie bez pominięcia wszelakich socjotechnik oczywiście.” „ Niesympatyczny, agresywny, uparty, aspołeczny, wieczyście nieużyty Severus Snape(…)” Severusa Snape zna każdy, kto przeczytał książkę.
Mael Bard — tajemniczy osobnik, którego nie pamięta żaden absolwent Hogwartu. „Dzięki swemu urokowi osobistemu i czarującemu uśmiechowi miał spore sukcesy jako akwizytor, przede wszystkim jednak zdobywał fundusze przygrywając do tak zwanego kotleta w mugolskich i magicznych barach niskiej klasy, gdzie też poznał Yen Honeydell.” On pokochał ją, ona jego. No i tak to było. Wydaje się być człowiekiem wielce wyluzowanym, nie mającym ochoty na dłuższe związki.
Kittany Silverwand — wielka przyjaźń między nią a Yen zaczęła się już w szkole, gdy razem usiadły w przedziale pociągu. „(…)energiczna, hałaśliwa i połyskliwa jak fajerwerk. Dziewczę raczej inteligentne, aczkolwiek mające tendencję do „myślenia o czymś innym” w najmniej odpowiednich po temu momentach, jak na przykład egzaminy.”
I tu, jako bohatera drugoplanowego, muszę wtrynić Syriusza. Jest taki jak, jakim go sobie wyobrażałam za młodu. Impulsywny, porywczy, wtrąca sporo kąśliwych uwag. A z drugiej strony zabawny. No i Remus, którego nie darzę taką wielką sympatią, jak Syriusza, ale jednak… No i Albus, który mnie bawi.
b) Idealizm — 3/5
No i tak, Yenella Honeydell wydaje się być osobą tak doskonałą, że aż Mary Sue powinni na nią mówić. Ej, ale niektórym pasuje takie coś. Ja rozumiem, że gdyby to było opowiadanie jakiejś niedowartościowanej jedenastolatki, to byłaby zaraz wielka miłość między nią a Severusem, jednakże tu tak nie jest. Yen mimo iż taka idealna, wcale nie jest niezastąpiona i w ogóle, ach i ech. Ma też swoje wady.
5. Język — 10/10
„ Prawdopodobnie najpotężniejszy czarodziej współczesnego świata po raz nie wiadomo który tego wieczoru ciężko westchnął i rozmasował sobie skronie.” — brak przecinka po „świata”.
I tu mi się trafiło tylko to, nic więcej. Chyba, że muszę zainwestować w okulary/soczewki kontaktowe, żeby więcej się czegoś dopatrzyć.
Zdania budowane są poprawnie, bez błędów stylistycznych i logicznych przede wszystkim.
6.Podsumowanie
Ta ocena pisała się tak długo, że myślałam, iż jej jednak nie dokończę. Ale jednak ruszyłam swe szanowne dupsko i usiadłam przed tym komputerem. A gdy weszłam na bloga spostrzegłam, że jest… zawieszony. Bla, bla, bla, oznaka słabości, wiesz? Dokończ go.
Ale podobała mi się ta ocena, fajnie mi się ją pisało. Z ilości zebranych punktów wynika, iż opowiadanie zdobyło ich sześćdziesiąt pięć i trafia do Prawdziwego Talentu. Ej, ja myślałam, że więcej tych punktów!
Tak w ogóle, oceniając jak w szkole, dałabym nieśmiałe sześć.
komentarze [6]
Lenelle po raz dziewiętnasty >> piątek, 11 stycznia 2008 23:19:16

Hej, Oceniające, coś się zaczęło psuć, nie uważacie?
Ostatnia ocena stałej Oceniającej została dodana 16 listopada, później była informacja ode mnie, następnie opublikowana przeze mnie praca Pumy. Coś się zaczęło psuć, nie uważacie?
Po pierwsze:
Pum@ skończyła już w zasadzie swoją karierę jako stażystka i teraz czeka na wasz werdykt. Proszę, żeby oceniające wypowiedziały się w komentarzu bądź mailowo na temat, czy Pum@ z nami zostaje, czy też nie.
Po drugie:
Jak to szło? Przynajmniej jedna ocena w miesiącu? Tak, o czymś takim kiedyś wspominałam. Mówiłam również o urlopach w skrajnych przypadkach, a więc czemu nie zgłosiłyście takiej potrzeby, skoro Dri nie opublikowała nic od 16 listopada, a Anniselle i Aivilo od 6 października. Anniselle napisała mi niedawno, że przygotowuje się do konkursu i już ma jakieś usprawiedliwienie, choć przecież mogła mi o tym powiedzieć nieco wcześniej.
Chciałabym wiedzieć, na kiedy przewidujecie opublikowanie kolejnej oceny.
Po trzecie:
Przydałby się nowy oceniający. Jeśli jest ktoś zainteresowany, to prosiłabym o przesłanie na maila kilku istotnych rzeczy:
- oceny któregoś bloga z kolejki wybranej Oceniającej,
- psudaniom
- charakterystyka (oparta na opisach Oceniających)
W załączniku, inaczej nie będę czytać!
Liczę na szybkie odpowiedzi dotyczące tych trzech spraw.
Do Dri: blog http://diezeit.mylog.pl/ jest chroniony przez hasło, po które trzeba się zgłosić do Autorki wyżej wymienionego bloga. Kieys w Regulaminie był punkt, który mówił o przesyłaniu haseł na naszego maila, ale dziwnym trafem zniknął.
Porządki:
http://dorcas-meadowes.mylog.pl/ - usunięto z kolejki Dri
http://avira.mylog.pl/ - usunięcie z kolejki Anniselle
http://black-in-hogwart.mylog.pl/ - nie można się dostać na bloga
http://www.in-my-mind.mylog.pl/ - blog nie istnieje
http://iluminaci.mylog.pl/ - blog zawieszony
http://schafer.mylog.pl/ - blog zawieszony
http://miss-meadowes.mylog.pl/ - blog nie istnieje
http://if-i-had-a-dream.mylog.pl/ - blog zawieszony
http://niesmialosc.mylog.pl/ - nie jestem pewna co do tego bloga, gdyż Autorka zaczyna coś nowego, a więc chyba powinna zgłosić się ponownie?
komentarze [6]
Ocena sześćdziesiąta trzecia >> środa, 28 listopada 2007 21:35:31

Przepraszam Pumę, że tak późno się zreflektowałam i wstawiłam jej ocenę. Pod pracą zostawiłam datę, a więc wiadomo, jak ogromne jest moje spóźnienie.
Przepraszam również Autorkę bloga.
Ludzkie lenistwo nie zna granic, a kiedy go nie ma, wolę wykorzystać czas na tak zwane poszerzanie wiedzy.
Autorkę bloga zapraszam do wypowiedzenie się na temat naszej stażystki.

Oceniam: Hiniuial
1. Pierwsze wrażenie — 10/10
Wchodzę… Gdy byłam tu za pierwszym razem panował taki chaos, że nic nie widziałam. Teraz jest o wiele lepiej. Przejrzystość strony pozwoliła mi znaleźć to czego szukałam.
2. Wygląd - 14/15
a) szablon — 10/10
Cóż, to nie mylog.pl, na którym to można robić tyle rzeczy… jeśli zna się na html’u. Jednak grafika wyszukana, spokojna, odpowiednia dla tego opowiadania.
b) dodatki – 4/5
Obrazki przypadły mi do gustu. Nie jest nachlapane jak w pracy przedszkolaka. Ufam jednak, że informacja o korzystaniu z naparów relaksujących jest tylko żartem.
3. Opowiadanie - 25/25
a) fabuła — 15/15
Rozwija się i to jak. Przeczytałam to opowiadanie w całości: co do ostatnio napisanej notki. Jestem zachwycona.
Losy dwóch wampirów, łowczyni, małego chłopca i jego przyszłej opiekunki połączyły się. Mimo spięć wszyscy dochodzą do porozumienia i starają uporać się z przeszkodami, jakie stoją im na drodze do uzyskania odpowiedzi na najbardziej nurtujące wszystkich pytanie. Odnaleziony przez Alex’a stary zwój trafia do rąk Pawła. Wampir po przetłumaczeniu dowiaduje się gdzie znajdzie miejsce kryjące największy skarb. Jest nim… Przeczytajcie opowiadanie.
b) świat — 5/5
Śmiertelnicy, Kainici, Ludzie węże i wiele innych magicznych ras zamieszkuje planetę Ziemię. Wszyscy żyją w przeciętnej harmonii producenta-konsumenta. Fantastyka świata literackiego i rzeczywistości stapia się w całość tworząc ciekawą wizję otoczenia, które zaprasza swą oryginalnością.
c) pomysł — 5/5
Muszę szczerze przyznać, że opowiadanie mi zaimponowało. Pomysł jest ciekawy i doskonale wcielony w życie bloga. Choć jest to dopiero początek, wierzę całym organem pompującym krew, że opowiadanie to nie popadnie w ruinę. Zaimponowałaś mi tym więc daję 5/5.
4. Bohaterowie – 14/15
Alex – wampir za nic mający sobie obowiązujące na świecie prawo.
Julia - pogromczyni
Paweł - wampir
Marcin – kainicie dziecko, według prawa zakazane jest powoływanie niepełnoletnich
Lisa – nie doczytałam o niej zbyt dużo…
a) przedstawienie — 9/10
Charakterystykę wymienionych postaci poznaję z każdą kolejną linijką czytanego tekstu. Opisy są bogate, wymyślone na korzyść bloga, ale… Jest „ale”. – Nie do końca wiadomo co dana osoba robi. Przeskakujesz z jednego człowieka/stworzenia na drugie i jest to trochę pogmatwane…
b) idealizm — 5/5
Dla mnie… Idealnie. Nic ująć nie mogę. Dodać? Zapewne mogłoby się coś znaleźć.
5. Język — 6/10
Na początku myślałam, ze to zwykłe literówki. Jednak teraz zmieniłam zdanie. Przy każdym wyrazie, który powinien się zakończyć –ął itp. Brakuje ostatniej litery. Przykład ? Proszę: WESTCHNĄ przy liczbie pojedynczej. Nie podoba mi się to.
Literówki oczywiście są. Często zapominasz ogonków, przy każdym Lise zamiast Lisę. Przecież damskie imię się odmienia… doszukałam się błędów ortograficznych… Jak to możliwe?
Wytkam palcem:
odc. 1; legenda
„- Nie uwierzysz.... Kupiłam na allegro.
- Wieże. Kiedy kłamiesz masz przyśpieszony puls.”
„Ranek w Mieście Wampirów wstał pochmurny jak zwykle.” - Ranek nastał…
„- Przestraszyłeś mnie. - powiedziała z wyrzutem,podkładając sobie pod plecy olbrzymią poduchę.” Zbędne kropki przed myślnikami i gdzieniegdzie brak spacji
„klan feniksa” – przez F (nazwa własna)
„Opisuje ona, jak narodziły się pierwsze wampir, a także klątwę, jaką rzucił na nie nieokreślony Stworzyciel, w wyniku, której promienie słońca stały się zabójcze dla nich i ich potomków.” – wampiry, zjadłaś literkę
odc. 2; samotniczka
„niepisana umowa” – nie spisana
„Weszła donie rzucającego się” – a gdzie spacja ?
„podniósł z pod lady duże zawiniątko. Podeszła do niego i odwinęła jedwabisty materiał. Kusza,wykonana z najlepszej stali i jakiegoś nieznanego jej drewna o srebrzystym, matowym połysku robiła wrażenie już na pierwszy rzut oka.” – spod; jedwabny materiał, jedwabisty może być głos ale i tak kaleczy to język
„Była jasną blondyną o szarozielonych oczach.” – blondyną… to zwrot używany na co dzień… w dodatku ordynarnie brzmi
„Niewielki kołczanik idealnie wyważonych srebrnych bełtów przyjemnie ciążył jej na pasku.” - Kołczanu się raczej nie zdrabnia (np. berreta – berretka … czy to nie brzmi śmiesznie ? Broni oraz środków rażenia nie zdrabniamy {taki mały granacik}), czy chodzi Ci może o stop srebra?
„Z na przeciwka” – z naprzeciwka
„oświadczyła, niewiedząc, czemu tak robi.” – nie wiedząc
„ Jego ogromne, brązowe oczy nie unikały jej spojrzenia, ale był w nich tylko smutek i zagubienie,ani śladu pogardy czy drwiny, które zwykle odnajdywała w spojrzeniach wampirów.” Źle ułożone zdanie, za dużo przecinków, błędna składnia…
„powiedział, uśmiechając się ikładąc ręce na ramionach małego wampirka” – brak spacji
„Podnieś któryś z bełtów leżących na podłodze” - bawi mnie ten wyraz… w moich stronach określa się tak zawartość żołądka
odc. 3; wycieczka
„Gdzieś w oddali stała grupa młodo wyglądających wampirów pogrążona w ponurym milczeli.Poza tym nieliczni podróżni oczekiwali samotnie, lub w towarzystwie jednego, bądź dwójki ludzi.Lisa doskonale wiedziała, że dla każdego z patrzących jest jedną z nich”
„- Mniej więcej. – powiedział Paweł swobodnie,przeciągając się i patrząc nazegarek. – Zauważ, że w naszym języku jest wiele mniej sympatycznych,acz bardziej oddających charakter takiego towarzystwa określeń niż„osoba ludzka”, więc nie wściekaj się na mnie, tylko rozluźnij się ipoczekaj chwilę w spokoju.” Brak spacji
„siedziała tak sztywno w milczeniu, co chwilę spoglądając na boki.” Błędna składnia zdania
Przejście między miejscami nie zostało zaznaczone !!!
„-Drzemaj, dzemaj... Tylko okryj czymś szyje...”
odc. 4; spotkanie podróżnych
„- Bo nie jechałeś w tak doborowym towarzystwie. – Zaśmiał się Paweł, beztrosko rozkładając się na kanapie.” – Julia zmieniła płeć ?
„Wampir uśmiechną się.” – Snikers – głodny? Na co czekasz ?
„ Peron kąpał się w ciepłych promieniach słońca.” – Skąpany w ciepłych promieniach słońca peron, itd… Peron nie mógł się kąpać…
„ mężczyzna z czerwonopiurymi skrzydłami feniksa siedział na ławce z smoczoskrzydłą dziewczyną. Wesoły, barwny tłum kotłował się i mieszał, zupełnie nieprzypominając ponurych, szarych i zniszczonych strachem ludzi z Miasta Wampirów.” – No tego to ja się tutaj nie spodziewałam… błąd ortograficzny… pióro… i składnia zdania…
„Julianie musiała przyglądać się zbyt uważnie by rozpoznać, kim jest wskazany przez niego mężczyzna.” – Wg mnie zjadłaś „nie”
„Drugi wampir, Paweł, ten sam,którego chwilę temu widzieli na peronie cisnął Alexem o ścianę z siłą,która rozkruszyła fragment muru.” - ten sam, którego chwilę temu widzieli na peronie – to jest wtrącenie, więc konieczne są myślniki.
Czuję niedosyt więc czytam kolejne notki.
odc. 5; polowanie
„Tym czasem” tymczasem
„Wstała, przez chwile szli obok siebie, przecinając chłodne, nocne powietrze.” Wstała kropka Przez…
„Minął kino... Park, przypominającą odwrócony spodek kosmiczny fontannę z przerdzewiałej blachy.” Fontannę przypominającą…
„Pozwolił, by chłopak usłyszał jak jego kroki odbijają się na polbruku, a gdy ten się odwrócił, momentalnie znikną z jego pola widzenia” przykład zjadania ł następującego po ą. Polbruk ? czy pół bruk. Nie ma czegoś takiego. Inaczej powiedziane owszem. Brukowany…
odc. 6; wybrańcy
„Tu magia nie musiała odchodzić do podziemia, nigdy nie było Powrotu Magii od którego cały zachód zaczął nową rachubę czasu.” Schodzić do podziemia
„po ulicach przechadzały tabun mniej i bardziej znacznych bożków.” Tabuny lub przechadzał się
„Powoli szli przez uliczki tego „innego świata”, oboje tak samo zagubienie” zagubieni
„Widząc niespodziewanych gości zatrzymał się w półkroku, nie wiedząc co robiąc.” W połowie kroku
„ Zaraz wszystko wyjaśnień” Hę ?
„To ktoś z twojej śmiertelnej rodziny, prawda, Alexie?
Ten tylko siknął głową.” – no to mnie rozwaliło…
odc. 7; ucieczka
„Zawołał cicho, łagodnie jasnowłosy” a miał być ostro jasnowłosy ? cicho i łagodnie.
”Julia i Lisa usłyszały go już, gdy dolatywał do miasta.” Gdy już
odc. 8; krew bogini
„odwrócił się i podszedł do pozostawionego wgłębi samochodu” wgłębi gołębi. Inaczej zbuduj to zdanie
„Grek wyraźnie milczeć nie zamierzał i z pewnością dokończyłby tematu gdyby wejścia do jaskini nie rozjaśnił jakiś nadnaturalny blask, który z pewnością nie był słonecznym refleksem.” Przeczytaj to zdanie i powiedz co jest nie tak. Podpowiedź: poprzestawiane wyrazy i składnia.
„Delikatna sukienka z zwiewnej, półprzezroczystej materii podkreślała subtelne krągłości jej ciała.” Ze zwiewnej, materiału, materia to całkowicie co innego. Materia jest organiczna.
„Weszliście do mojego świata sie jączniszczenie i śmierć…” odstęp nie w tym miejscu co trzeba
„Mógłbym dać ci tyle złota,że pokryła byś nimi wszystkie pustynie świata. Mógłbym ci dać klejnoty,które jednie twym oczom ustępują urodzie” też mi się nie podoba.. pokryłabyś razem, i zdania jakieś niegramatyczne.
odc. 10; Al-Warka
„Po chwili obaj zniknęli za drzwiami jednego z domów. Gdy po chwili Paweł otworzył je i z dwornym ukłonem zaprosił czekające na dworze kobiety do wnętrza, wolały nie pytać, jaki los spotkał jego poprzednich mieszkańców.” Powtórzenie: po chwili; nadwornym; wnętrza, które wolały…
„- Myślę ze powinienem najpierw pójść tam samemu. - Oznajmił Grek.” Zła konstrukcja: samemu. Sam – jeśli już.
odc 11; bieg przez wężowisko
„Twarz o na poły tylko ludzkich rysach wykrzywiała się w okrutnym grymasie. Nienaturalnie długie ręce, zwieszające się swobodnie wzdłuż ciała zakończone były wyposażonymi w arsenał ostrych jak sztylety pazurów dłońmi.” Przed „na poły tylko” i po powinien pojawić się przecinek. Ręce się raczej nie ‘zwieszają’ mogą opadać, zwisać.
6.Podsumowanie
A teraz podliczymy punkty…
10 + 14 + 25 + 14 + 6 = 69 na 75
Moje gratulacje! Znalazłaś się w kategorii Prawdziwy Talent. Zabrakło Ci jednego punktu do osiągnięcia Mistrzostwa. No cóż….
Samo opowiadanie oceniam na 5.
Serdecznie pozdrawiam i życzę spokojnego i bezpiecznie przeżytego długiego weekendu. A teraz straszymy GRauuu !!
Halloween 31 październik br.
komentarze [7]
Lenelle po raz osiemnasty >> niedziela, 25 listopada 2007 19:59:26

Blogi skasowane:
emily-in-hogwart.mylog.pl
klolicek.mylog.pl/
Blogi porzucone:
quo-vadis-baby.mylog.pl/
karaluchowy-blok.mylog.pl/
walk-in-clouds.mylog.pl/
Blogi zawieszone pozostawiłam, gdyż mogą się kiedyś odwiesić.
gniew-woznego.blog.onet.pl/ - przestało istnieć, zostaje wyrzucone z kolejki.
ghania.mylog.pl/ - patrz wyżej.
hohwart-oczami-hermiony.mylog.pl/ - patrz wyżej.
jeannette-kontra-th.mylog.pl/ - zostało porzucone, zostaje wyrzucone z kolejki.
http://pamietnik-van.mylog.pl/ i http://lily-james-i-reszta.mylog.pl/ do tej pory nie wybrali Oceniającej, a więc my również ich zignorujemy.
Mam zamiar w niedalekiej przyszłości wkleić ocenę Pumy.
Anniselle, komentarze nie działają!
Poza tym nie lubię, kiedy (zamiast dokładnych adresów) jest podany jedynie odnośnik do DA.
No i powinien zostać zrobimy awatar pasujący do nowego wystroju…
komentarze [2]
Ocena sześćdziesiąta druga >> piątek, 16 listopada 2007 20:56:32

Stracony czas.
1. Pierwsze wrażenie — 10/10
Znam to opowiadanie. Wpadłam na nie kilka miesięcy temu, kiedy to jeszcze wyznawałam inny rodzaj uwielbiania różnorodnych opowieści. Był na nim taki ładny szablon z własną fotografią autorki. Ja jednakże zobaczywszy, że nie ma tam rzeczy, które mi się podobają, zamknęłam go czym prędzej i raczej nie wracałam do historii w przeglądarce. Patrząc z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że nie byłam wystarczająco wyrozumiała.
2. Wygląd
a) Szablon — 9/10
Podoba mi się trzecia i czwarta prowizorka. Ale nie mówię, że ten szablon, co teraz jest, jest brzydki. Kojarzy mi się z latami sześćdziesiątymi (bo ja na ogół mam dziwne skojarzenia). Mimo że czwarta odsłona nie jest tak bogata w różnorodne udziwnienia, jak ta teraźniejsza, podoba mi się. Nie będę jednakże oceniać tego, co już było, mimo iż Autorka zaznaczyła, żeby sobie wybrać, które chce się oceniać. Wszystkie szablony są udane.
Trzy postacie, kawałek ulicy w jakiś mieście — nie będę dochodzić jakiej, bo to nie jest najważniejsze. Jest i brązowo, i żółto i pomarańczowo — tak mi się jakoś kojarzy (ach, po raz kolejny) z jesienią. I to strasznie.
b) Dodatki — 4/5
Znam te piosenki. Tyle, że jedna mi się nie chce włączyć i pojawia się beznadziejny błąd. Jestem ciekawa, czy to wina przeglądarki, czy siły wyższe się w to plątały? Patrząc pozytywnie mniemam, że to jednak nie siły wyższe, bo nic nie dzieje się z niczego, prawdaż?
3. Opowiadanie
a) fabuła — 14/15
Sześć części. Doliczmy do tego prolog, a wyjdzie nam mniej niż połowa opowiadania, które mam nadzieję, że szybko się nie skończy. Bo my nie chcemy, aby coś, co jest takie „kul” szybko się — nazwijmy to — przeterminowało.
A wszystko zaczyna się dawno temu, kiedy to Polska była pod zaborami. Był chłopiec, który miał wszystko, czego tylko może chcieć normalne dziecko — kochających rodziców, naukę od najmłodszych lat i inne niezwykłe rzeczy. Zafascynowany był muzyką i jej brzmieniem. Rodzice zabierali go na różne koncerty, na których grali w miarę sławni muzycy. W końcu chłopiec postanowił zacząć tak zwaną „karierę muzyczną”. Chciał mieć skrzypce, ale pierwszy raz matka i ojciec mu odmówili, tak więc przyczepił się do fortepianu. Życie, jak to życie gna dalej do przodu — chłopak dorastał. Zdarzyło się pewnego roku, że rodzice chłopaka zmarli na panującą wtedy chorobę — cholerę. Jego rozpacz była tak wielka, że nic nie robił normalnie — jego egzystowanie na świecie polegało w większości na spędzaniu czasu w domu wujka. Minęło parę lat, podczas których żal po stracie rodziców minął. W końcu zdarzyła się rzecz jakże nieszczęśliwa — chłopak zachorował na cholerę. Zostawiono go w szpitalu w Poznaniu, gdzie miał się leczyć. Ale przypadkiem, a może i nie, w nocy przyszedł do niego nieznajomy i zabrał go do siebie. Chłopak był nieco przerażony tym, gdzie się w tej chwili znajduje, ale Pablo — nieznajomy, który zabrał go ze szpitala, zajmował mu czas. W tej chwili nasz młodzieniec stał się wampirem. Aleksander wykazał się nie lada inteligencją i nie mógł pojąć, co to znaczy wampir. Pablo przedstawił mu to w obrazowy sposób — zabrał go przed dom, w którym się znajdywali. Wtedy też młody wampir usłyszał bicie ludzkiego serca. Natychmiast dopadł swą ofiarę i rozszarpał jej gardło delektując się krwią. Mimo wszystko Aleksander nie mógł uwierzyć w to, co zrobił mu Pablo. Był wściekły.
Okazało się, iż Meastrem Pabla jest niejaki Niccolo Paganini, wirtuoz, którego Aleksander kiedyś słuchał, a raczej był na jego koncercie. Niccolo był nieco zdenerwowany faktem, że Pablo naopowiadał chłopakowi bzdet na temat ich istnienia. Jednakże Aleksandra dopadło słońce, które niestety nie działa na niego korzystnie i usnął na parę tygodni. Gdy się obudził, Pablo wytłumaczył mu wszystko, tak jak chciał Paganini i oznajmi, że od tej chwili musi zabijać ludzi. Chłopak nie był zadowolony, ale głód nie pozwolił mu bezczynnie siedzieć. Zabił dwie dziewczyny, a potem znalazł go Pablo i zaprowadził do swojego domu. Tam spotkali Monę, dziewczynę która uczyła języka polskiego pana Siantoriego. Mona wydawała się być nieco ironiczna, ale z drugiej strony miła. Wyjaśniła Aleksandrowi, jak to wszystko się potoczyło, że zna Pabla. W końcu młody wampir zabrał chłopaka do piwnicy, aby tam zasnąć, bowiem nadchodził świt.
W tym momencie kończy się rozdział szósty, a następnego już nie ma.
b) świat — 5/ 5
No cóż, uwielbiam te opisy w prologu. Wręcz mnie urzekły. Historia młodego wampira opowiedziana przez niego. Całe dzieciństwo i rozpacz po stracie rodziców, a potem kariera wampira. Opisy nie są ani długie, ani krótkie — zawierają wszystko to, co jest najlepsze.
Rzecz dzieje się w Poznaniu, od czasów Polski pod zaborami.
c) pomysł — 3/5
Ano i jest pomysł, który ciągle jest realizowany. Wprawdzie jeszcze nie widać jak to dalej będzie zmierzało, ale mam cichą nadzieję, że będzie naprawdę dobre.
4. Bohaterowie
a) Przedstawienie — 8/10
Głównym bohaterem jest Aleksander. Przedstawienie jego życia zawarte jest w początkowych rozdziałach opowiadania, gdzie dowiadujemy się, jak żył. Możemy dowiedzieć się co nieco o jego wyglądzie oraz cechach charakteru. Wprawdzie jego żywot nie jest zakończony — bo nie ma jak — dużo rzeczy wydarzyło się w jego życiu.
Pojawił się także Pablo, wampir, od którego zaczęło się wąpierzostwo Aleksandra. Jest wysoki, szczupły i blady — jak to wampir. W stosunku do Mony jest nieco ironiczny. Poza tym potrafi człowieka zaczarować tak, że poddaje się jego woli. Do opowiadania wkroczyła także Mona — nauczycielka języka polskiego Pabla. Dziewczyna w miarę młoda — zna od dzieciństwa Siantoriego, bowiem uwodził jej matkę, która później wywnioskowała, że całodzienne znikanie Pabla to wynik zdrady. Jednakże nie chciał on wyjawić, że jest wampirem.
No i takim jakby głównym Meastro jest Niccolo Paganini — znany wirtuoz, którego Aleksander poznaje już w młodości na jednym z koncertów, na których bywał z rodzicami. O nim dużo nie wiemy, a to dlatego, że było o nim krótko.
b) Idealizm — 5/5
Dla mnie dziwnym jest zaliczenie tego punktu do tego opowiadania, bo tutaj coś takiego jak idealizm i marysuenizm nie istnieje. Aleksander nie jest człowiekiem szczęśliwym — chciałby żyć tak jak to było zanim stał się wampirem.
5. Język — 8/10
A tak w ogóle to przeanalizowałam cały tekst i doszukałam się tylko tych błędów — drobnych! — które są poniżej. Zdania budowane są poprawnie, bez błędów ortograficznych, rzeczowych i gramatycznych.
„19 maja odbył się w miejscowy teatrze koncert muzycznego geniusza – Niccolo Paganiniego.” — brakuje to literki „m” w słowie „miejscowy”.
„Wśród nich, po pozbawionych lakieru panelach, krążyli ubrani w specjalne płaszcze ochronne z kapturami czarnego woskowanego sukna lekarze, od czasu do czasu podający chorym czystą, przegotowaną wodę.” — zdaje mi się, iż brakuje tu litery „z” po słowie „kapturami”.
„Osoba, która dotychczas trzymała moją małą dłoń w swoim silnym uścisku poprowadziła mnie pewnie w tamtą stronę.” — i nie żebym ja się czepiała, ale trzynastolatek nie ma raczej małej dłoni. Może i nie jest wielka, jak dłoń dorosłego człowieka, ale mała to ona nie jest. No, chyba, że osoba, która go trzymała miała naprawdę dużą rękę. Ale z dalszego zdania wynika, że była to kobieta.
„- Jestem tu, aby się uratować, signore. Taka jest wola Maestro – odezwał się cicho nieznajomy.” — myślę, że ten błąd, a raczej literówka jest raczej przypadkowa. Zamiast „się” powinno być „cię”. Chyba, że ten nieznajomy zrobił taki błąd.
„- No to, chociaż coś na siebie załóż. Poza tym - wracanie do zdrowia po kontakcie ze słoneczkiem trwało w twoim przypadku dwa tygodnie, wiec choćby nie wiem, co - będziesz zabijał - zasyczał i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi, zostawiając mnie sam na sam z jego ostatnimi słowami.” — brakuje ogonka w słowie „więc”.
6. Podsumowanie
Powinnam żałować tego, że wcześniej nie przeczytałam tego opowiadania. Nie mam pojęcia, jak mogłam być tak niedojrzała i w ogóle głupia, żeby nie wejść i przynajmniej tak rzucić okiem na tekst.
Zauroczona opowiadaniem ostrzegam, że będę je czytać. Prawdopodobnie wtrącę swe trzy grosze czasami, ale to już rzadziej.
Jest to rzeczy niebezpieczna takie spędzanie czasu przed komputerem i czytanie tego, co wypisuje autor. Jednakże nie można przejść obok tego obojętnie. Z wielką radością (a jakże!) oznajmiam Autorce, iż zakwalifikowała się do kategorii Prawdziwy Talent. Chociaż patrząc na to z drugiej strony, bez takiego oceniania wszystkiego po kolei, ustawiłabym Cię na półkę najwyższą i przylepiła naklejkę Wybitny.
komentarze [12]
Ocena sześćdziesiąta pierwsza >> środa, 24 października 2007 20:49:48

Historie z OPZ
Zostałam molestowana przez książki… I chusteczki higieniczne. Poza tym, próbowałam dorwać się do komputera, który także zaczął się buntować.
1. Pierwsze wrażenie – 9/10
Pierwsze wrażenie to nie jest, raczej drugie, bo wchodziłam już na bloga, aby zorientować się, o czym jest. Dawno temu to było, więc uznajmy, iż pierwszy raz goszczę tutaj.
Podoba mi się, bo znajdują się moje ulubione kolory, za które oddałabym prawie wszystko. Darze miłością szczerą, lecz skrytą także wszystkie (no, prawie) nagłówki photoshopowe, które wyglądają… zazwyczaj bosko. Na tym podoba mi się ta czcionka – zielona – oraz zdjęcia.
2. Wygląd
a) Szablon – 10/10
Czarne tło i zielone dodatki, na nagłówku zdjęcia, do tego także zielony napis. Jest sporo miejsca na tekst i bardzo dobrze, ładnie się prezentuje. Po prawej stronie, gdzie znajduje się menu, są także zdjęcia bohaterów znanych nam z serialu „Fala Zbrodni”. Osobiście oglądałam to na Polsacie, nie każdy odcinek, ale oglądałam. Lubiłam i jeżeli blog będzie bardzo podobny – na pewno będzie – to dobrze, bo wysoka nota na końcu się znajdzie. Niżej podane są rozdziały, które znajdują się także w szerokiej liście. Myślę, że niepotrzebna w dwóch miejscach na raz. Starczyłoby w menu. Niżej znajduje się podział postaci, który wygląda ładnie.
Nigdy nie potrafiłam się rozpisywać na temat wyglądu bloga, to raczej nie moja działka.
b) Dodatki – 4/5
E, no cóż. Z tym też miałam problem, ale nie o tym w tym punkcie. A więc za dodatek uznajmy na ten przykład: zdjęcia bohaterów, sondy znajdujące się pod linkami (dobrze, że to nie mylog, bo te sondy mogłyby zająć połowę menu) oraz podział postaci.
3. Opowiadanie
a) fabuła – 13/15
Nigdy nie widziałam większego sensu w opisywaniu całej fabuły, jednakże zdarzały się oceny, w których to robiłam. Tematem przewodnim jest łapanie przestępców, dowiedzenie się czegoś o Sergieju i inne podobne rzeczy. Mimo iż jest to znacznie podobne do serialu Fala Zbrodni, a nawet takie samo, opowiadanie jest utrzymane w atmosferze, którą na pewno polubią fani kryminałów lub podobnych rzeczy. Główną bohaterką jest Alex, która na początku nie zamierzała mieszać się w sprawy, jakimi zajmował się Sieradzki. W końcu jednak postanawia dołączyć do niego i jego drużyny i łapać tych złych.
Wiem, że powinnam napisać cokolwiek więcej o fabule.
b) świat – 4/5
Akacja toczy się w Polsce. Nie ma odległych czasów wstecz ani też w przód. Akcje opowiadania rozgrywają się w teraźniejszości – ogółem nie ma tu rzeczy, których byśmy nie rozumieli.
Opisy są pisane odpowiednio, bez zbędnego przesadzania – niektóre są zwięzłe, inne trochę mniej. Dialogi formowane bez większych błędów.
c) pomysł – 3/5
Pomysł Autorki na pewno to nie jest – ona tylko odtwarza coś po swojemu. Ogółem podoba mi się, mimo iż spotkałam się z kilkoma takimi opowiadaniami. Nie wszystkie były jednak takie, jakie sobie wymarzyłam. To jest akurat odpowiednie, mimo że nie przepadam za takimi pomysłami.
Niektóre rzeczy Autorka dodała swoje, inne zostawiła.
4. Bohaterowie
a) Przedstawienie – 8/10
Głównym bohaterem jest Alex – dziewczyna, która kiedyś uratowała „dupę” Sieradzkiego. Przesłuchuje ludzi, czasem wpadnie na akcję – raczej widzę ją w roli psychologa. Ale takiego zwykłego. Pojawia się także szefowa Lemańska, Sieradzki, który stworzył grupę OPZ. W skład grupy wchodzą różni członkowie na ten przykład: Czarna – Daria, Kuba, Rafalski.
Odczuwam, że na początku dziewczyna nie jest za bardzo zainteresowana tym co się dzieje, dopiero później – z biegiem czasu.
b) Idealizm – 5/5
Idealizmu to tu raczej nie ma. Alex nie jest napastowana przez fanów, ani nic w tym rodzaju. Zdaje się być normalną dziewczyną – kobietą – która ma własną pracę, problemy, które stara się rozwiązywać. Pozostali bohaterowie także nie wydają się być wprost boscy. Są normalni za co plus. Autorka starała się zachować takie cechy charakteru, jakie były serialu.
5. Język – 9/10
O, a tu jest bosko. Widocznie Autorka jako zdolne dziewczę, została zapoznane ze słownikiem ortograficznym lub innymi książkami, jako młode dziecko. I świetnie, bo błędy nie rażą po oczach ani też nie drą się i nie proszą o poprawę.
Zdarza się oczywiście każdemu, że popełni się literówkę, ale wątpię, ażeby była taka osoba, która potrafi pisać bez zrobienia takowej.
Opisy są zgrabne, ładne – nie ma tam tylko opisów bohaterów/przyrody/pokoi/uczuć, ale znajdują się tam rzeczy, które pasują do siebie wprost idealnie.
6.Podsumowanie
Ta ocena pisała się długo, naprawdę. I proszę Autorkę opowiadania o wybaczenie, bo albo przeszkadzało mi molestowanie przez książki i zeszyty, albo choroba – och tak, choruję! Nie jest to najwyższych lotów, bo nie… A tak chciałam, żeby było dobrze.
Grafika ładna, opowiadanie samo w sobie także… Zasługuje na wyższą notę i mam nadzieję, że takową dostanie. Uzyskałaś 65 punktów, które kwalifikują Cię do Prawdziwego Talentu!
Życzę Wena, bo jest wymagający… Karm go dobrze, go inaczej ucieknie pod łóżko.
komentarze [10]
Ocena sześćdziesiąta >> niedziela, 14 października 2007 19:53:46

Właśnie przeżywam fazę buntu przeciwko nauce, więc korzystając z chwili wolnego czasu zabieram się za kolejną ocenę.
Przy okazji: tego bloga nie ocenę, bo notka nie pojawiła się tam już od kilku miesięcy...
Dzisiaj moją ofiarą jest What Do You Feel?
Pierwsze wrażenie – 9/10 pkt.
Kiedy weszłam na tego bloga, moim oczom ukazał się prześliczny, radosny szablon. Od razu w pokoju zrobiło się jaśniej...
Porządek bloga trochę inny, niż zwykle, co jeszcze bardziej przypadło mi do gustu. Mój zachwyt ostudziła tylko lekko tematyka HP, nie mogę jednak uwierzyć, że tak wspaniałe opakowanie mogłoby skrywać jakąś ckliwą i beznadziejną historyjkę. Marzę tylko o tym, by nie uraczono mnie kolejnym opowiadaniem o miłości jakiejś nieznanej nikomu dziewczyny do Draco/Harrego/Rona (niepotrzebne skreślić). Wszystko, tylko nie to...
Pełna oczekiwań i niespotykanego u mnie optymizmu zabieram się za czytanie opowiadania.
Wygląd
1) Szablon – 10/10 pkt.
Tak, jak już wspominałam – bardzo mi się podoba. Z resztą nie tylko ten obecny. Dwie poprzednie wersje także godne są uwagi. Wesołe, słoneczne barwy, świetnie wykonane i dobrane obrazki, kilka pasujących brushy, ciekawy pattern. Wszystko układa się we wspaniałą całość. Przepraszam, że tak słodzę, nie jestem jednak w stanie znaleźć jakichkolwiek niedociągnięć w tym szablonie. Może to dlatego, że sama niezbyt pewnie siedzę w tym temacie, a może po prostu takowych nie ma – nie wiem. Jednakże stwierdzam, że Twój szablon jest najlepszym ze wszystkich, jakie kiedykolwiek było mi dane oglądać...
2) Dodatki – 5/5 pkt.
Na pierwszy rzut oka nie widać niczego takiego. Jedynym dodatkiem (chociaż nie jestem pewna, że można to tak nazwać) jest dział „O mnie”. Poza tym tylko dopasowany avatar. Mało. Wydaje mi się jednak, że w tym blogu żadne inne dodatki nie miałyby racji bytu. Nie znam takiej muzyki, która oddawałaby klimat opowiadania w tym stylu, a kalendarze i migacze zdecydowanie nie byłyby trafnym pomysłem. Przydałyby się tylko jakieś linki do poszczególnych rozdziałów, bo nie przepadam za wyszukiwaniem takowych w archiwum. Poza tym zastrzeżeń brak. Tak więc, o dziwo, nie będę za dużo marudzić na brak dodatków. Czyżby zmieniały mi się gusta?
Opowiadanie
1) Fabuła – 14/15 pkt.
Dochodzę do wniosku, że każde opowiadanie potrafi mnie wciągnąć. Czytając jednak What do you feel odkryłam u siebie kilka rodzajów tego wciągnięcia. Pierwszy z nich to zaciekawienie losami bohaterów, drugi to zainteresowanie pewną osobą z opowiadania, przypisywanie jej wymyślonych przez siebie cech i obserwowanie, czy miało się rację w swoich spostrzeżeniach, trzeci natomiast to chęć dowiedzenia się, co też ciekawego spotka występujące postaci i jak rozwinie się akcja oraz niemożność oderwania się od tekstu za sprawą barwnych i interesujących opisów. W przypadku tej historii moje wciągnięcie obrazuje rodzaj trzeci. Zupełnie inne, niż w siódmej części HP napisanej przez Rowling, (którą nawiasem mówiąc uznaję za okropny niewypał, gdzie rozwój wypadków jest tak przewidywalny, że to aż boli) losy bohaterów. Akcja rozwija się w przeciwnym kierunku, śmierciożerców prawie całkowicie brak, a opisy przynudnawych lekcji na szczęście zostały nam oszczędzone...
Akcja rozpoczyna się zaraz po siódmym tomie Harrego Pottera. Chłopiec-Który-Przeżył w przeciwieństwie do Rona i Hermiony postanawia nie wracać do Hogwartu, tylko „walczyć” razem z Zakonem Feniksa. Jednak chłopiec, ku swojemu wielkiemu rozczarowaniu, nie dostaje żadnych poważnych zadań. Może tylko stać z boku i patrzeć na poczynania dorosłych. Ba, nawet spotkania Zakonu odbywają się w tajemnicy przed nim. Na domiar złego Harry zmuszony zostaje do nauki, jakich to lekcji udziela mu Molly Weasley, Lupin i... Snape. Tak, tak, nauczyciel eliksirów już na samym początku zostaje rozgrzeszony z wszelkich win co do zabicia Dumbledora, co Potter przyjmuje z typowym sobie zaskoczeniem i rozgoryczeniem...
Co ciekawsze – Draco Malfoy, osierocony chłopiec, wyzbyty sławy w szkole oraz przyjaciół – jest chroniony przez Zakon, a Hermiona zmuszona zostaje do udzielania mu korepetycji...
Nie będę opisywać fabuły. Zawsze wątpiłam w sens tego przedsięwzięcia.
Opowiadanie naprawdę jest bardzo ciekawe. Miłość kiełkująca pomiędzy Draco a Hermioną (tak, tak, widać ją!), niezrozumiała namiętność Harrego do Snape’a i niespełnione uczucie Lupina i Tonks, oddane są w naprawdę mistrzowski sposób. Nie dostrzegam tutaj żadnych luk, co jest nad wyraz irytujące.
Chyba jeszcze nigdy nie dałam opowiadaniu HP tyle punktów. Cóż... zawsze musi być ten pierwszy raz. Pogratulować.
2) Świat – 4/5 pkt.
Chyba już gdzieś mówiłam, że opisy masz świetne. Nie, nie ma ich tak strasznie dużo, jednak taka ilość wystarczy by zaspokoić wymagającego smakosza i zarazem nie znudzić amatora dialogów i... dialogów.
Jednak, jak w przypadku wszystkich FF zmuszona jestem odjąć ten punkcik. Tak, czy inaczej, świat ten nie został wymyślony przez Ciebie, tylko przez Rowling i, nie ważne jak dobrze byś go opisywała, zawsze coś będzie nie tak...
3) Pomysł – 5/5 pkt.
Miłość Draca i Hermiony jest rzeczą tak niemiłosiernie oklepaną i męczoną na wszelakie możliwe sposoby, że taka tematyka staje się nudna jak flaki z olejem. Dobrze więc, że ten wątek wprowadziłaś subtelnie i delikatnie. Prawdę mówiąc, ledwo go widać...
Za to z wątkiem fascynacji Harrego osobą Snape’a jest rzeczą nową i niezwykle, hm, kontrowersyjną.
Uważam też za ciekawy pomysł zrobienia z Chłopca-Który-Przeżył głupka i wariata, odsuwanego powoli od wszystkiego, na czym mu zależy...
Bohaterowie:
1) Przedstawienie – 9/10 pkt.
Oj, tak, opisy bohaterów masz naprawdę dobre... Ich charaktery poznajemy wraz z upływem akcji, często dowiadujemy się o nich nowych, niezwykłych rzeczy. Mnie na przykład strasznie zdziwiła hardość ducha Hermiony. Nigdy nie podejrzewałabym ją o tak cięty język i to jeszcze w stosunku do Malfoy’a.
Samemu wyżej wymienionemu także udało się wprowadzić mnie w stan zaskoczenia. Malfoy trzymający język za zębami? Malfoy potulny? Malfoy posłuszny? Jestem w szoku...
2) Idealizm – 3/5 pkt.
Zapewne masz świadomość, że nadmiernie idealizujesz Snape’a, prawda? To widać, dość mocno widać. Wiem, wiem, że to celowy zabieg, ale według mnie – osoby nie cierpiącej nauczyciela eliksirów ponad wszystko – nie jest to zbyt trafne posunięcie. Jakoś tak nie podoba mi się on w roli dobrego, jednak udającego tego złego. Naprawdę to do mnie nie przemawia, przykro mi...
Język – 6/10 pkt.
Błędów jest naprawdę dużo. W sumie to wyszły mi z tego dwie strony. Co prawda, tekstu jest ogromna ilość, tak więc prawdopodobieństwo pojawienia się przeoczeń wzrasta niepokojąco. Masz problem z powtórzeniami i dość często zjadasz ogonki. Czasami zdarzy się jakaś literówka, bądź zapomniany przecinek. Nie jest źle, widywałam już gorsze wykroczenia przeciwko poprawnej pisowni...
Podoba mi się Twój styl. Opisy są barwne i ciekawe, dialogi żywe i prawdopodobne, co zdarza się nieczęsto w zatrzęsieniu (nie zawsze) świetnych mylogowych tworów.
Świetnie posługujesz się ironią, co sprawiało, że uśmiech na moich ustach pojawiał się zadziwiająco często, dwa razy też wręcz spadłam z krzesła ze śmiechu. Podobają mi się też trafne epitety i używanie nie zawsze prostych słów.
Poniżej wypisałam wszystkie (mam nadzieję) błędy:
Słowo „wstrząs” nabrało w tej chwili nowego znaczenia. Wystarczyło pojawienie się Severusa Snape’a, aby muchy w pokoju przestały latać, a skrzypiąca podłoga bała się zaskrzypieć. – świetne zdanie. Spadłam przy nim z krzesła.
Głuchą ciszę i podobieństwo do figur woskowych postanowił przerwać Remus Lupin, którego zaskoczyło jedynie pojawieniem się Snape'a na Grimmauld Place, bowiem był jedynym wtajemniczonym w plan McGonagall. – zdanie to jest trochę dziwne. Jeśli Lupin był jedynym wtajemniczonym to pojawienie się Snape’a NIE powinno go zaskoczyć. Jeśli jednak zdanie ma brzmieć, tak jak brzmi, dodałaś niepotrzebne m przy słowie pojawienie.
Można było usłyszeć jedynie bzyczenie muchy, która nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji, najspokojniej na świecie stąpała po stole, pozostawiając na nim tłuste ślady. – jeszcze nigdy nie widziałam muchy, która zostawia po sobie tłuste ślady. Czarne kropki, to fakt, ale tłuste ślady? Jestem bardzo ciekawa, jak też może to wyglądać. Wyjaśnisz?
- Czy wyjaśnimy w końcu wszystko, czy będziemy jedynie na siebie patrzeć? – ponownie przerwała cisze Nimfadora. – ciszę.
- …nawet omawialiśmy moją pozycję w drużynie… - ciągnął Ron, nie zauważywszy bynajmniej, że w przedziale nie znajduje się osoba, która by go słuchała. - brzmi to trochę nie po polsku... A przynajmniej nie jest to powiedziane w poprawnej polszczyźnie. Może że w przedziale nie ma osoby, które by go słuchała?
Pytam się ciebie o coś, Malfoy. – ech, walczę z tym wyrażeniem od tak dawna, że zaczyna mi się to powoli nudzić. Się to zaimek zwrotny. Używanie go ze słowami takimi jak pytam przynosi niezbyt trafny związek. Wychodzi z tego coś w stylu „pytam sam siebie”. Głupie, prawda? Zwłaszcza, jeśli zdanie wygląda tak Pytam się ciebie, po przetłumaczeniu: „Pytam sam siebie ciebie”. Prawda, że pięknie to brzmi?
Jak mogła odpłynąć i nie zauważyć Ceremonii Przydziału Potrząsnęła głową niedowierzając i zaczęła wsłuchiwać się w słowa dyrektorki. – w tym zdaniu brakuje chyba jakiejś kropki i kawałka innego wyrażenia.
Sam zaś dokładniej przyjrzę się twoim wynikom OWTEM-ów, Goyle. – po pierwsze: OWUTEM-ów, po drugie: OWUTEM-y zdaje się przecież pod koniec siódmej klasy, a opisujesz dopiero jej początku. Musiało Ci się pomylić z SUM-ami.
- Wydaje mi się Ron, że już się nie zgubie. – zjadłaś ogonek. zgubię.
Na mahoniowym biurku, które przeważnie zawierała przynajmniej kilka nieuporządkowanych papierów – a tutaj pomieszałaś płcie. Zrobić z biurka kobietę, no wiesz? zawierało.
Będzie musiał opuszczać przez to niektóre lekcje, a jego zadanie w zeszłym roku spowodowało opuszczenie się przez niego w nauce. – często powtórzenia po prostu pasują do Twojego opowiadania i nawet dodają klimatu, to tutaj jednak wcale mi się nie podoba...
Nie wymagam, abyś zaprzyjaźniła się z nim. Chcę tylko, abyś pomogła mu podnieść się w nauce, a jesteś dostatecznie bystra, aby przebywając z nim trzy godziny w tygodniu zorientować się co się z nim dzieje. – brzydkie kilka zdań. Zbyt dużo słów się powtarza. Mogę coś zaproponować? Nie wymagam, abyś się z nim zaprzyjaźniła. Chcę tylko, żebyś pomogła mu podnieść się w nauce, a jesteś dostatecznie bystra, aby przebywając z Malfoy’em trzy godziny w tygodniu zorientować się co się z nim dzieje.
Przekaże to Severusowi, a on załatwi sprawę. – zaczynam zauważać u Ciebie lekką tendencję do spożywania ogonków. Popracuj nad tym. przekażę.
Jeśli jednak będzie się tak zachowywał systematycznie i po upomnieniach to jesteś upoważniona to zaprzestania tych lekcji. – literówka - do.
W głowie układał najstraszniejsze scenariusze, które, jak sam uważał, nie imały się do tego co zgotuje mu los. – przed co powinien pojawić się przecinek.
Nikt nie klął, ani nie rzucał w drugiego mężczyznę zaklęciami bądź przedmiotami cięższymi. – a tutaj tym razem niepotrzebny przecinek przed ani.
(...)nie wierzył bowiem, że McGonagall uwierzy w ,,wypadek przy pracy”. – kolejne niezbyt pasujące powtórzenie.
- …że skoro – kontynuował niewzruszenie Harry – byłem świadkiem jak zamordowałeś profesora Dumbledore’a to nasze stosunki staną się trochę bardziej intymne nietoperku. – przecinek przed nietoperku.
Wystarczyło jedno jego słowo, aby poziom uczuć Gryfona przybierał niebezpieczny poziom. – powinnaś wzbogacić swój słownik synonimów, nie wierzę bowiem, że te powtórzenia są celowe.
Severus była tak miły – ooo, to od dziś Snape jest kobietą? Ojć, nie chciałabym kogoś takiego spotkać. Byłaby to zapewne jedna z najbardziej odrażających przedstawicielek płci pięknej na ziemi. był.
Rozmawialiśmy też, a raczej ja mówiłam, że nie chce, abyś zwracał się do mnie po imieniu. – kolejny zgubiony ogonek. chcę.
Co jest we mnie tak odrażającego, że nie chcesz dać nam szansy. – to chyba jest pytanie, więc na końcu musi znaleźć się znak zapytania.
Powiedz mi jak często mam ci jeszcze powtarzać, że za cholerę nie chce nikogo innego. – zjedzony ogonek przy chcę, dodatkowo zagubiony pytajnik na końcu zdania.
Jego problem nie miał nic wspólnego z Voldemortem, jego blizną, ani stratą Syriusza, czyli nie chodziło a żadną z rzeczy o które przeważnie go podejrzewano. – zamiast tego a powinno być o.
Jedyne, o czym teraz zapewne myślała to uprzątnięcie jak największej liczny ubrań. - liczby.
Unikasz mnie Remusie. – przed Remusie powinien pojawić się przecinek.
Ze wszystkich stron otaczała ich ciemność, powodując, że Harry ledwo widział czubka własnego nosa. – czubek.
Przez chwile widział ich twarze, kiedy zostali oświetleni przez zaklęcie Lumos. - chwilę.
I zwracaj się do mnie z szacunkiem gówniarzu. – przed gówniarzu powinien pojawić się przecinek.
Myślisz, że nie chce robić czegoś innego, czegoś…zapomnij, nieważne. – przydałby się ogonek przy chcę.
(...)a stojące puste od rozpoczęcia rok szkolnego łóżko nie do końca posłane. - roku.
Czarny Pan chyba nie wybaczył nam jeszcze zmiany frontu, a tw… pana dom nie ma żadnych zabezpieczeń. – a wyżej wymienione tw, cóż to za twór? Nie powiem, ciekawy... w.
(...)zauważył Remus z dostrzegalną nuta nadziei w głosie. - nutą.
Odrzuciła włosy do tyłu i zaczęła wkładać rozsypane rzeczy powrotem do pudełek. – tu chyba powinno być spowrotem.
Hm, wybacz, jeśli byłam niemiła przy opisywaniu Twoich wykroczeń, ale czasami po prostu widząc błąd przemawia przeze mnie nieposkromiona wredota.
To tyle w tej kategorii...
Podsumowanie
Przyszedł czas na refleksje... Opowiadanie jest naprawdę dobre. Wciąga, łapie, nie puszcza. Pisanie idzie Ci bardzo dobrze, więc absolutnie nawet się nie waż przestawać to robić... Udoskonal trochę swój język, zaprzyjaźnij się ze słownikiem synonimów i pamiętaj o ogonkach.
Naprawdę nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć, co jest rzeczą niespotykaną.
Dodam jeszcze, że uzyskałaś 65 pkt. i lądujesz w kategorii Prawdziwy Talent. Gratuluję...
Sukcesów życzę... I Veny, dużo Veny
Anniselle
PS Powiedzcie, że nie robię się zbyt pobłażliwa, no powiedzcie... Bardzo tego teraz potrzebuję...
komentarze [10]
Ocena pięćdziesiąta dziewiąta >> sobota, 6 października 2007 20:16:48

Nigdy nie sądziłam, że szkoła może aż tak bardzo zabierać wolny czas. Dochodzę do wniosku, że dojrzałam i stałam się bardziej odpowiedzialna. Teraz już nie umiem zostawić książek samym sobie.
Bardzo przepraszam za opóźnienia, ale strasznie dużo rzeczy zwaliło się na mnie w jednej chwili. Dwa konkursy, pisanie równolegle dwóch scenariuszy, wolontariat, strzelnica, nauka. Nie mam czasu nawet kichnąć.
Przepraszam również, że oceniam niezgodnie z kolejką. To już się stało u mnie taką regułą. Po prostu czytam to, na co w danej chwili mam ochotę. W ten sposób łatwiej mi się ocenia.
Nie przedłużając już więcej:
Dzisiaj pod lupę wzięłam The cruel circus.
Pierwsze wrażenie – 9/10 pkt.
Okrutny cyrk. Połączenie na zasadzie paradoksu. Okrucieństwo zmieszane z czymś, co powinno przynosić ludziom radość i rozrywkę. Aż ciarki przechodzą. Nie powiem, ciekawy pomysł.
Wita mnie szablon utrzymany w moich kochanych brązach. Na obrazku scalone zdjęcia dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Całość prezentuje się ładnie, nic nie atakuje mnie na wstępie, jestem nastawiona pozytywnie.
Wygląd:
1) Szablon – 7/10 pkt.
Tak, jak już wspominałam – podoba mi się kolorystyka. Wprost uwielbiam wszelkiego odcieniu brązy. Grafika jest prosta, bez jakichś wymyślnych kombinacji. Ot, kilka scalonych zdjęć i parę brushy.
Dwie kolumny, dosyć czytelne menu, wszystko estetycznie poukładane. Na podstronach ten sam szablon. Nie podoba mi się tylko ten fiolet, który przybierają linki po uprzednim naciśnięciu. Nie pasuje tutaj kompletnie.
Całość jest w porządku, ładnie i schludnie, aczkolwiek nie urzekło mnie to. Ot taki, jeden z wielu szablon, o którym zapomina się wkrótce po przeczytaniu opowiadania.
2) Dodatki – 4/5 pkt.
Jest muzyka. Bardzo ładna muzyka. Uwielbiam Piratów więc z przyjemnością czytało mi się Twoje opowiadanie przy akompaniamencie tych oto utworów. Playerki czerwone. Przyznam, że nie jest to najtrafniejsza kolorystyka z precyzją dobrana do szablonu. Widziałam już lepsze połączenia. Brąz i czerwień zdecydowanie do nich nie należą.
Avatar dopasowany do szablonu, bez zbędnych kombinacji, po prostu wycięty z grafiki.
W dziale „O mnie” umieściłaś opisy bohaterów. Trochę żałuję, że nie ma tam nic o Tobie, lubię czasami poczytać o Autorkach opowiadań. Bywa, że wtedy łatwiej wniknąć w klimat bloga.
Linków, klubów i ulubionych masz bardzo dużo. Aż dziw bierze, naprawdę to wszystko odwiedzasz? Mi by zabrakło na to czasu...
Cieszy mnie, że nie ma tu avatarów, migających migaczów, różowych podpisów ani niczego w tym, jakże wspaniałym (mam nadzieję, że moja ironia zostanie dostrzeżona), stylu.
Opowiadanie
1) Fabuła - 11/15 pkt.
Rzecz dzieje się w naszych czasach (takie przynajmniej odnoszę wrażenie bo nigdzie nie wspomniałaś, który właściwie jest rok). Główna bohaterka – Porshia, przeprowadza się wraz z ojcem do nowego domu, skrywającego mroczne tajemnice. Dziewczyna wkrótce odkrywa, że lokum koniecznie chce coś jej przekazać i z wrodzoną ciekawością daje się ponieść w wir zagadek. Dziwnym przypadkiem do jej rąk wpada zaproszenie do Cincircus, trochę mrocznego i przygnębiającego cyrku.
Dziewczyna, kupując żeton do Sali Luster i nie zważając na ostrzeżenia kasjera, jakimś niezrozumiałym cudem trafia do równoległego świata, zwanego królestwem Atarpy. Tam to dopiero dzieją się dziwne rzeczy. Ale o tym opowiadać nie będę. Po co psuć radość potencjalnemu czytelnikowi?
Uważam, że historia warta jest przeczytania. Na razie jesteś w etapie: „Przestawić, zamieszać, wciągnąć, a wyjaśnić, kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota”, tak więc w opowiadaniu więcej jest zagadek niż logicznych rozwiązań, ale wierzę, że w końcu i na nie przyjdzie czas.
Podobało mi się, nie powiem. I chociaż opowiadanie nie chwyciło mnie za serce to i tak pozostanę przy twierdzeniu, że jest jak najbardziej w porządku...
2) Świat – 4/5 pkt.
Nasz, teraźniejszy. Miejsce, do którego przenosi się Porshia na razie owiane jest słodką mgłą tajemnicy.
W opowiadaniu brakuje mi barwnych opisów otoczenia. Ciężko jest wyobrazić sobie miejsca, w których przebywa główna bohaterka. Powinnaś nad tym trochę popracować...
3) Pomysł – 5/5 pkt.
Nie powiem, pomysł jest. Pozwolę sobie nawet na stwierdzenie, że jest on oryginalny. Jestem ciekawa, jak to się dalej potoczy i jakie rozwiązania wybierzesz.
Bohaterowie
1) Przedstawienie – 8/10 pkt.
Opowiadanie nie jest za długie, tak więc nie ma w nim też zastraszającej liczby bohaterów. Tak naprawdę dla mnie najważniejsi są Porshia, Yasminne, Madame i William. Reszta stanowi tylko ważne tło, bez którego opowiadanie nie miałoby racji bytu.
Co do opisów postaci – nie jest źle, ale też nie uważam, żebyś osiągnęła szczyt swoich możliwości. Skupiasz się raczej na cechach charakteru, aniżeli na wyglądzie zewnętrznym swoich bohaterów. Pozwalasz poznawać ich z biegiem czasu, co jest bardzo przyjemnym i ogólnie lubianym zabiegiem.
Jeśli za kilka notek dodasz paru bohaterów i poświęcisz im równie dużo czasu, co akcji, powinno być idealnie.
2) Idealizm – 5/5 pkt.
Nie ma. Porshia jest wredna, ironiczna i nie ma przyjaciół, Yasminne kompleks wyższości i wielką tajemnicę, a Madame mroczną przeszłość. Maryśka Zuzanna chyba została po drugiej stronie lustra i nikt nie kwapi się, by wpuścić ją do swojego świata.
Język – 6/10 pkt.
Tak, wiem, że zastrzegałaś sobie prawo do powtórzeń ze względu na to, że „taki jest styl tego opowiadania”. Ale właśnie taki styl mi absolutnie nie odpowiada i bezczelnie potraktuję powtórzenia jako normalny błąd. Dlaczego? Bo coś takiego okropnie wygląda i bezpardonowo psuje wszelkie opisy. Bo znacznie zubaża klimat opowiadania. Bo TAK.
Poniżej wypisałam wszelkiego rodzaju powtórzenia:
- podeszła do biblioteczki z tajemniczymi książkami. Biblioteczka okazała się otwarta.
- Możesz mi nie wierzyć, ale ja wierzę w dużo dziwnych rzeczy. – znów.
- Madame Carocierre spojrzała z góry na swą asystentkę, której szczerze nie cierpiała, ale musiała uczynić ją swoją asystentką, by mieć ją na oku – i znów powtórzenie. Powinnaś wzbogacić swój słownik synonimów. Zamień asystentkę chociażby na pomocnicę i już zdanie będzie brzmieć o niebo lepiej.
- Madame poczuła ogromną niechęć do tej dziewczyny, gdyż wyprowadziła ją z równowagi, a Madame nienawidziła, gdy ktoś wyprowadzał ją z równowagi. – powtórzenie i to potrójne. Mogę coś zaproponować? Madame poczuła ogromną niechęć do tej dziewczyny, gdyż wyprowadziła ją z równowagi, a ona nienawidziła, kiedy ktoś to robił. I już. Po polsku i gramatycznie przynajmniej.
- Madame, już drugi raz została wyprowadzona z równowagi, w tak krótkim czasie i to przez tą samą osobę.
- Wybacz mi, pani, jeżeli wyprowadziłam cię z równowagi.- powiedziała zuchwale Porshia. – czy ty masz jakąś obsesję na punkcie słowa równowaga?
- na ścianach widoczna była bladoróżowa farba, przy jednej ze ścian stały dwa, nieco zaniedbane bordowe fotele, zaś pomiędzy nimi umieszczono wyszorowany, niziutki podłużny stolik, na którym stał wazon z dość smętnie wyglądającymi kwiatkami. Naprzeciw foteli, przy ścianie między dwoma oknami stała pusta, oszklona biblioteczka.- potrójne, okropnie wyglądające powtórzenie. Tym razem zabrakło ci synonimu słowa ściana.
- Porshia przeszła przez ten upiorny salon do pokoju pełniącego funkcję sypialni.
Sypialnia była nieco mniejsza – napisałabyś pomieszczenie było nieco mniejsze i już dużo lepiej by to wyglądało.
- czy kolor ozdób we włosach pasuje do koloru ubrania. – powtarza się słowo kolor. Proponuję: czy kolor ozdób we włosach pasuje do barwy ubrania.
Innych błędów nie ma aż tak strasznie dużo. Czasami jakaś literówka albo błąd logiczny. Nie jest źle.
- Porshia schowała zeszyt, w którym przybyło słów i skreśleń, oraz długopis de podręcznego plecaka – do
- Porshia ujrzała czekające na nią kanapki z serem i herbata w jej ulubionym kubku. – hm, Kali ukraść krowa... herbatę
- Porshia szła dalej, wciąż "bawiąc się" w obserwatora – ten cudzysłów tak naprawdę nie jest potrzebny. Nie przeszkadza ale akurat w tym przypadku mogłabyś go sobie podarować.
- I natrafiła na dom, który wczoraj późnym popołudniem. – w tym zdaniu czegoś brakuje. Który widziaławczoraj późnym popołudniem? Który zaciekawił ją wczoraj późnym popołudniem? Sens zdania można przechwycić ale i tak radziłabym to poprawić.
- i pewnym siebie krokiem podeszła do biblioteczki – fajnie mieć pewny siebie krok. Ja jednak jestem zdania, że to raczej nie możliwe. Krok może być żwawy, szybki... Pewność siebie to cecha wyraźnie ludzka.
- Mim, którego twarz zdobiła zaproszenie, bezczelnie wpatrywał się na Porshię z szaleńczym zadowoleniem. - wpatrywał się w Porshię.
- Dziewczynka sięgnęła po karteczkę i schowała ją pod łóżko. – nazwałaś swoją bohaterkę dziewczynką. Ja nie wiem, może się nie znam ale wydaje mi się, że dla kilkunastoletniej pannicy takie określenie nie jest zbyt trafne.
- Była szósta pięćdziesiąt pięć – borze lesisty, borze zielony, jak można wstać o takiej nieludzkiej godzinie w sobotę? Nie no ja bym chyba umarła... To tak w ramach komentarzy własnych, oczywiście nie uznaję tego za błąd, jakże bym śmiała...
- Czym ona mogłaby się zająć? - Czym mogłabyś się zająć?- spytała z kolei Porshię. – brzydko to wygląda, a jeszcze gorzej brzmi. Radzę przerobić to na coś takiego: Czym ona mogłaby się zająć? Spytała o to dziewczynę. czy cokolwiek w tym stylu. Powtarzanie myśli bohatera jest bezsensowne, przyjrzyj się dobrym książką, autorzy nigdy tego nie robią.
- Czasmi tak mam. – czasami
- Listera pamiętała tylko tyle, iż wczoraj poznała jakąś dziewczynę- tyle, że jakie to ona miała imię? Następnie udała się do siebie, ale nie doszła do barakowozu, bo... no właśnie- dlaczego nie doszła? Tego nie wiedziała. Rozejrzała się. Znajdowała się małej, ciasnej celi i siedziała pod ścianą, przykuta do niej łańcuchami oplatającymi jej chudziutkie nadgarstki. Zaśmiała się. Listera cierpiała na dziwne poczucie humoru, które objawiało się w najmniej oczekiwanym momencie. Śmiała się na głos, do rozpuku, siedząc w krynolinach, sztywnym gorsecie i w falbanach, śmiała się, czując pieczenie i ból nadgarstków, a potem rozśmieszyło ją, że jej własna krew zostawia na jej przedramionach czerwone, lepkie ślady. Nieomylnie zwariowała. – świetny opis. Strasznie mi się spodobał, w sumie to sama nie wiem dlaczego. Zdania idealnie układają się w logiczną całość, tworząc coś pięknego i niepowtarzalnego.
- Widzę, że chyba nic, skoro tak spacerujesz, bez celu. – przecinek przed bez jest tutaj całkowicie zbędny.
- Yasminne będzie chodzić i ją szukać – jej
- Tak, rozmawiałam z nim, przez chwilę – chwilą
- Na polanie była cisza. – trochę kulawo to brzmi. Może Na polanie panowała cisza?
- Dereck, który był znał się trochę na magii, przeszedł do innego świata. – to był chyba nie jest tutaj potrzebne.
Ok., to wszystko. Nie ma tego aż tak strasznie dużo, jednak ilość powtórzeń nie nastraja mnie optymistycznie. Popraw to dziewczyno, bo stwierdzenie, że taki jest styl opowiadania wydaje się niezmiernie głupie. To tak, jakbym powiedziała, że będę robić sobie całą masę literówek bo doda to odpowiedni klimat pisanej przeze mnie historii i upraszała oceniające o nie uznawanie ich za błędy. Tak się po prostu nie da.
Styl masz w miarę dobry, opisy też są w porządku. Czeka Cię jeszcze dużo pracy na drodze do doskonałości, ale jesteś na dobrej ścieżce.
Podsumowanie:
Opowiadanie czyta się dobrze, momentami potrafi mocno wciągnąć, czasem okropnie trzyma w napięciu, a chwilami przyprawia o szybsze bicie serca. Ciekawi mnie twój wiek. Podzielisz się nim ze mną? Tak, czy inaczej, masz jeszcze dużo czasu żeby wyrobić sobie świetny styl i zrobić ze swojego opowiadania coś wspaniałego.
To tyle. Więcej nie mam nic do powiedzenia.
Z punktacją równą 59 pkt., trafiasz do kategorii Miłe Wspomnienie. Gratuluję.
komentarze [7]
Ocena Pięćdziesiąta Ósma >> sobota, 6 października 2007 19:22:47

Padam do stóp wszechmocnej Len. Odczuwając zarówno wielką skruchę, jak i przepotężną wdzięczność, że ze mnie nie zrezygnowała i nie wywaliła mnie na zbity pysk.
Co to się w moim zyciu działo… no cóz, ani tu czas ani miejsce na opowiadanie, ale mogę zaręczyć, że było ciężko. Było, bo już jest lepiej.
Dostałam się na prawo, na UJ, studiuję, jestem z tego powodu bardzo zadowolona, jestem starosta mojej grupy ćwiczeniowej i ogólnie rzecz biorąc, wszystko zmierza ku lepszemu.
Jeszcze raz przepraszam za nieobecność. Mam nadzieję, że nadrobię straty szybko (a w końcu mam Internet we własnym pokoju, nie u rodziców!).
EDIT: Czystki W Kolejce.
Blogi:
Jeanette kontra TH
Horror
Axerdon
ostatnią aktualizację miały w maju. Jako, że mnie długo nie było, nie wywalam, ale daje na koniec kolejki. Każdy nowy blog, który się zgłosi, ląduje przed nimi. Czekam do końca października. Jeśli pojawi się nowa notka, blog automatycznie wchodzi na pierwsze miejsce w ocenianiu, jeśli nie - wylatuje.
Blogi:
Angels Light
Ostatnia Prawda
wylatują. Jeden zablokowany, drugi nie istnieje.
Blogi:
Perfect Life
Nie wiem, co to miłość
zostają, pierwszy już jakiś czas temu zaczęłam oceniać, wiec nie chce, aby moja praca sie zmarnowała, dokończę go. Autorka drugiego ma poważny powód, aby nie pisać, a ja mam wrażliwe serce.
Blog:
Gniew Woźnego
wprawił mnie w rozterkę. teoretycznie zakończony już w czerwcu, był likwidowany, potem przywracany. Na blogu jest prośba o ocenianie, wiec nie wiem, Len, decyduj.
Blog:
Ghania
Jako jedyny nie wzbudza kontrowersji xD
KOLEJKA ODBLOKOWANA
END OF EDIT
Od razu mówię – to będzie najkrótsza ocena w moim życiu. Dlatego, że po prostu… nie bardzo jest się do czego przyczepić. Ale po kolei:
W Poszukiwaniu Złotego Feniksa
PIERWSZE WRAŻENIE
Jak najbardziej pozytywne. Nazwa zaintrygowała od razu. W Poszukiwaniu Złotego Feniksa – to takie różne od Hermiona&Draco Love i tym podobnych spraw. Śliczny szablon, zielony to mój ulubiony kolor. Na pierwszy rzut oka wszystko sensownie poukładanie, czytelne. Na szablonie portrety, zapewne głównych bohaterów, czcionka duża, wszystko bardzo ciekawe i zachęcające do lektury.
Po prostu jestem zachwycona. 10/10
WYGLĄD
Szablon:
No i jak ja mam oceniać coś, co jest świetne? Własnoręcznie robione przez autorkę, zielony, piękny kolor, przy którym oczy się nie męczą. Rysunki głównych bohaterów, wizerunki feniksa. Pole na tekst duże, menu niezwykle czytelne, przy zaznaczaniu pojawia się bardzo ładny, subtelny szlaczek, wszystko poukładanie jasno i wyraźnie.
10/10
Dodatki:
Nie ma muzyki, ale nie jest mi do szczęścia potrzebna. Opisy bohaterów, własnoręczne rysunki, jak również i fanarty czytelników, opisy i zdjęcia(!!!) miejsc, w których trwa akcja, co pozwala o wiele lepiej wyobrazić sobie akcję. Własne Forum, dział FAQ, informacje o autorce, dużo przydatnych linków…
5/5
OPOWIADANIE:
Fabuła:
Może zacytuję autorkę:
„Jest to opowieść z pogranicza romansu i fantasy. Na drodze Sary - zwykłej licealistki - staje tajemniczy chłopak, który ratuje ją spod kół samochodu. Okazuje się, że poszukuje on tytułowego Złotego Feniksa. Dziwny splot wydarzeń sprawia, że Sara wyrusza z nim w podróż, aby go odnaleźć. A taka wyprawa nie może przebiegać spokojnie. Zwłaszcza jeśli jej uczestnicy są całkowicie od siebie różni...”
Pokrótce tak to się układa. Opowieść jest niezwykle złożona, wciąż pojawiają się nowe wątki. Zdarzenia pozornie nieważne okazują się mieć duże znaczenie. Zaczyna się dość zwyczajnie, niczym obyczajowe romansidło. Jednak już po kilku pierwszych stronach wychodzi na jaw, że to wrażenie jest jak najbardziej błędne – mamy tu do czynienia z oryginalnym i nietuzinkowym fantasy. Autorka nie starała się przesadzać, nie ma tutaj żadnych równoległych światów, to nie Harry Potter. Elementy fantastyczne wplecione są niezwykle subtelnie, bardzo realnie. Cała opowieść sprawia wrażenie, jakby mogła przydarzyć się jednej z nas, zwykłej dziewczynie, żyjącej w normalnym świecie świecie.
Nie chcę opowiadać fabuły. Nie chcę psuć przyjemności potencjalnym czytelnikom tej historii, bo niewątpliwie jest to ogromna przyjemność. Po raz pierwszy mi się zdarza, żebym aż tak bardzo zaangażowała się w akcję opowiadania publikowanego w Internecie. Dlatego zrobię odstępstwo od streszczania fabuły i z czystym sumieniem postawię 15/15
Świat:
Pomijając opisy i zdjęcia miejsc w dodatkach, mamy również barwne opisy w opowiadaniu. Wszystko się ze sobą łączy, nie ma luk. Akcja ma miejsce w Polsce: Bielsko – Biała, Kraków, Bieszczady. Opisy są rzetelne. Mieszkam w Krakowie i naprawdę z ogromną przyjemnością czytało mi się ten fragment opowiadania, który opowiadał o moim rodzinnym mieście. Nic dodać, nic ująć, poezja (jak to mawia pan Makłowicz) 5/5
Pomysł:
Cóż, zwyczajna, nie wyróżniająca się z tłumu nastolatka poprzez splot różnych, dziwnych wypadków zostaje wplątana w akcję niemal żywcem wyjętą z filmu przygodowego, dodatkowo z elementami fantasy. Sami przyznacie, że ogólny opis jest znajomy. Z drugiej strony, zarówno owe dziwne wypadki, jak i owa akcja jest niezwykle oryginalna. Ciężko w obecnych czasach stworzyć coś całkowicie własnego. Ale jeszcze ciężej coś znanego przedstawić w całkowicie nowatorski i niezwykle ciekawy sposób.
Dlatego mimo pewnych powtarzanych schematów - 5/5
BOHATEROWIE:
Przedstawienie:
Na pierwszy plan wysuwa się Sara Wierzbicka, owo dziewczę wplątane w przygodę. Jest to szesnastolatka, maniakalny mól książkowy (no patrzcie państwo, zupełnie jak ja =)), która zazwyczaj chodzi z książką przed nosem. Jest bardzo realistyczna, ma wady i zalety typowe dla nastolatek w tym wieku, przeżywa swoje drobne smutki i radości, jednym słowem – może to być nasza koleżanka z klasy, ze szkoły, z kursu tańca czy tez dziewczyna, którą codziennie widujemy na przystanku, kiedy jednym okiem patrząc w książkę, a drugim na jezdnię, próbuje złapać autobus.
Niemal równie ważny jest Daniel Gabriel, postawne chłopię liczące sobie lat osiemnaście i obdarzone przez Naturę pewną bardzo charakterystyczną cechą, która jest całkowicie wbrew prawom jakiejkolwiek logiki, ale za to w pełni odpowiada realiom gatunku fantasy. Jaką? Nie, nie zdradzę wam tego, sami przeczytajcie. Chłopak jest nieco burkliwy, zamknięty w sobie, ale niestety, niestety, przystojny jak diabli. Ubiera się w stylu Matriksowym, co, przyznam szczerze, początkowo mnie od niego odrzuciło. Jednak im bardziej zagłębiałam się w opowieść, tym bardziej do mnie docierało, że on po prostu nie może wyglądać inaczej.
Trzecim, można powiedzieć, że tytułowym bohaterem, jest Złoty Feniks, istota nierealna, posiadająca wszelakie nierealne, fantastyczne właściwości, ulotna niczym eter, pojawiająca się to tu, to tam, i stanowiąca gwóźdź programu.
Bohaterów jest wielu. Opisałam tutaj jedynie postaci fundamentalne, jednakże pojawia się cała masa zarówno ważnych drugoplanowców, interesujących i wiele wnoszących do fabuły trzecioplanowców, jak i postaci zaledwie epizodycznych, które są przedstawione naturalnie i doskonale komponują się z akcją. Nie chcę ich opisywać – moje słowa niewiele tutaj znaczą, opowiadanie bezwzględnie należy przeczytać i cieszyć się każdym, nawet najmniejszym detalem.
10/10
Idealizm:
Trochę Daniel mi zalatywał sztampowym ponurym i milczącym, ale cudownie wspaniałym i pociągającym bohaterem z mroczną tajemnicą… To jest jedyny zgrzyt w całym opowiadaniu. To tylko moje subiektywne uczucia, ja wiem, że ciężko uniknąć takiej postaci, zwłaszcza w dziele tak rozległym i zwłaszcza, że tacy panowie naprawdę są seksowni. Ale jednak punkt poleci. Za ten zgrzyt.
4/5
JĘZYK:
Wyjątkowo odstąpię od reguły. Błędów NIE MA.
Wiem, że to niesamowite. Przyznaję bez bicia, ja nie jestem doskonała i sokolego wzroku nie posiadam. Mogły zdarzyć się jakieś wpadki, których po prostu nie zauważyłam. Ale w tym wypadku, nawet jeśli gdzieś zabraknie kropki nad z, czy przecinka, to nie jest ważne. Opowieść wciąga. Styl jest bardzo ciekawy. Przyznam szczerze, kiedy dowiedziałam się, iż pisze to osoba osiemnastoletnia (a zaczęła pisać sześć lat temu), byłam naprawdę zaskoczona. Styl jest dojrzały, język barwny i bogaty.
Nawet jeśli są błędy, to należy przymknąć na nie oko. W przypadku wydania tej opowieści jako książki (a uważam, że to bardzo możliwe) wszelkimi niedociągnięciami zajmie się korektor i taka jest prawda :]
10/10
PODSUMOWANIE:
Rzadko zdarza się takie opowiadanie, na takim poziomie, pisane przez tak młodą osobę i to na dodatek w Internecie. Pośród morza mniej czy bardziej wydumanych historyjek to opowiadanie niesamowicie się wybija. Nie jestem znawcą, nie jestem profesjonalnym krytykiem. Jestem jedynie zwykłą czytelniczką, ale to właśnie dla zwykłych czytelników pisze się książki. To jest pozycja, po którą sięgnęłabym w Empiku, przeczytała pierwszy rozdział i kupiła, aby dowiedzieć się, co dalej. Dlatego, droga Autorko, pisz. Pisz, ile możesz, a oddasz nam wszystkim przysługę.
Bez żadnego wahania daję Wybitny. Inaczej się nie da.
komentarze [4]
Ocena pięćdziesiąta siódma >> poniedziałek, 3 września 2007 15:45:21

Quo Vadis Baby
1. Pierwsze wrażenie – 8/10
Quo Vadis Baby? Ach, tak… Spoglądając na szablon, zdaje się, że to opowiadanie o ludziach z wyższych sfer lub/i jakiś diabłach, demonach, czy czymkolwiek z tym związanym. Szczerze powiedziawszy, pierwszy raz mam możliwość zobaczyć takie pomieszanie łaciny z angielskim. Tak naprawdę, szablon raczej mnie zbytnio nie ciekawi, chcę zobaczyć, o czym jest opowiadanie.
2. Wygląd:
a) Szablon – 7/10
No cóż, czerń oraz czerwień – dwa kolory dominujące na szablonie. Czerwony napis na czarnym tle, dwa zdjęcia – kobiety oraz mężczyzny. Moja przeglądarka wariowała trochę, gdy parę dni temu wchodziłam na bloga. Nie było nigdzie menu, a tekst wyglądał… okropnie. Uspokoiło się i można zauważyć, że ramka, w której znajduje się tekst, jest za duża, albo rozmiary są tak dziwnie ustawione. Na szablonie są dwa zdjęcia, jak już wspominałam wyżej, kobiety i mężczyzny. Poniżej napis „To hell or to heaven… Whatever”
b) Dodatki – 1/5
Czy ja wiem, czy jakiekolwiek tu są. Nie widać nic rzucającego się w oczy, ani na stronie głównej, ani na podstronach. Na dodatek dział „O mnie” nie chce mi się wyświetlać, więc nie wiem, co tam jest.
3. Opowiadanie
a) fabuła – 8/15
Szczerze powiedziawszy, nie mogę napisać, że jest tu jeden ciąg linii fabularnej, bo go po prostu nie ma. Jednym sznurkiem, który łączy jedno „opowiadanko” z drugim, jest zapewne Anna – kobieta diabeł. W każdej notce występują inne osoby, ich krótka historia życia i nic. Trudno czytelnikowi jest się wczytać, jeżeli bohaterowie notkowi, są tak różni, tak… nie przedstawieni. Nic w tym nie ma.
b) świat – 3/5
Nasz świat, normalny. Tylko gdzieś tam są takie miejsca, gdzie dzieje się akcja. Akcja strasznie szybko posuwa się do przodu. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby historia jednego człowieka, opisana byłaby w co najmniej dwóch notkach. To byłyby takie jakby rozdziały w opowiadaniu.
c) pomysł – 2/5
Zapewne jest, widać, ale jakoś tak… dziwnie realizowany. Zdaje się, że lepiej byłoby, gdyby wszystko szło wolniej, opisane byłoby coś, do czego czytelnik mógłby wracać.
4. Bohaterowie:
a) Przedstawienie – 5/10
W każdym „opowiadanku” – jak ja to nazywam – jest jakaś osoba, która nie ma powiązania z niczym dobrym, ot taki, zwykły śmiertelnik, jakich nasz świat namnożył wiele. Jest sobie, żyje i z pomocą przychodzi mu Anna, kobieta–diabeł, która jest tak boska, że nikt nie opiera się jej pokusom. Zazwyczaj zawierają pakt, który kończy się podpisaniem cyrografu. O, przewijają się jeszcze agenci piekła, którzy robią wszystko, aby jak najwięcej dusz przeszło na tą złą, niewłaściwą stronę.
b) Idealizm – 4/5
Nie no, idealizmu nie ma. Może i pojawiać się w sytuacjach, w których śmiertelnicy dostają to, co chcą. Nie jest jakoś specjalnie uwidoczniony, nie przeszkadza raczej.
5. Język – 8/10
„BÓG, najwspanialszy i najpotężniejszy ze Wszystkich...” – a po cóż Bóg z wielkiej litery. Chyba, że to jakieś… wywyższenie.
„Ludzie, Homo Sapiens, stworzeni na podobieństwo Boga, na podobieństwo Aniołów, stworzonych na podobieństwo Stwórcy…” – podobieństwo, podobieństwo, stworzeni, stworzeni, bla, bla, bla… (tak, tu jest ironia). Ja wiem, że to specjalnie, ale ostatnimi czasy, w notce pojawiały się wiele razy te wyrazy.
„Był to, jednak gwóźdź do ich trumny.” – przecinek jest zbędny
„Wstała i umyła się czymś co miało imitować wodę.” – przecinek po „czym”
„" Good Food is your friend!!".” – a po co ten odstęp pomiędzy “ a “good food is your friend”?
Reszta błędów, to raczej błędy interpunkcyjne.
6.Podsumowanie
Nie wiem, co napisać. Chyba pierwszy raz nie mam nic do powiedzenia na temat ocenionego bloga. Zawsze trafiła się jakaś uwaga.
Akcja mogłaby trochę zwolnić – proponuję rozwinięcie wątków poszczególnych osób do więcej niż jednego rozdziału. Czytelnik bardziej pozna daną osobę, dowie się czegoś – a co więcej, wczuje się w nią.
Z wynikiem 46 punktów, trafiasz na półeczkę z napisem Nieprzyjemne. Jeden punkt i byłoby Przeciętnie. Uwierz mi, czy też nie, nie zrobiłam tego specjalnie, samo wyszło.
Myślę, że gdybym oceniała sposobem szkolnym, blog dostałby czwórę minus, za to, że akcja pędzi i rozszalała interpunkcja atakuje notki.
Zabijcie mnie za tą ocenę, bo się widocznie nie postarałam. Szkoła dobiła mnie dzisiejszego dnia do samego końca, na dodatek dowiedziałam się, że ojciec mój miał wypadek.
Tak, tak, lekko spierniczyłam dział 'O mnie', ale go poprawiłam. Zapomniałam się i tak jakoś wyszło:)
komentarze [5]